Procesja




Przebieg trasy: przystanek kolejowy Otusz >Skrzynki > Żarnowiec >Tomice >Mirosławki >Stęszew >Górka >Mosina, dworzec PKP

Oznakowanie szlaku: znaki niebieskie (szlak 3583)

Jakość oznakowania: słabe, zwłaszcza na odcinku z Otusza do Stęszewa; znaki rozmieszczone rzadko, w wielu miejscach zatarte, zamalowane, czasami wręcz mylące

Długość trasy: 28 km


Jest czwartek, dziesiąty czerwca, Boże Ciało. Wyruszamy na szlak nr 3583, który znamy już z poprzednich wypraw (Tropem bobra w krainie Oz oraz Sine kwiaty w zielonym lesie). Do zaliczenia pozostał nam tylko odcinek z Otusza do Stęszewa.

Wysiadamy na stacji w Otuszu i kierujemy się na Skrzynki, od razu zwracając uwagę na słabą widoczność niebieskich oznaczeń. A więc nie będzie łatwo. Póki co, droga jest jednak prosta i bitumiczna. Tuż przed parkiem w Skrzynkach odbijamy w lewo, przegapiając ukryty pośród drzew eklektyczny dwór mieszczący ośrodek wypoczynkowo- szkoleniowy Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych. Jak przystało na właściciela obiektu, w parku znajduje się również ekspozycja dawnych maszyn drogowych.

My tymczasem skręcamy w ulicę Wodną, która przechodzi w wąską ścieżkę wprowadzającą nas niemal wprost do jeziora. Umykamy przed wzrokiem zdumionego wędkarza w prawą stronę, gdzie odnajdujemy właściwy przebieg trasy. To ledwie wydeptana dróżka pośród pokrzyw oraz innej (acz mniej dokuczliwej) roślinności, biegnąca wzdłuż linii brzegowej. Wędrujemy nią wraz z furkoczącymi w powietrzu niebieskimi jak nasz szlak łątkami.


bezimienne jezioro w Skrzynkach


Kiedy dochodzimy do pomalowanego w biało-zielone paski szlabanu oraz szerokiej drogi leśnej, mamy nadzieję, że najgorszy odcinek drogi już za nami. Jakże się mylimy... Wkrótce znowu skręcamy w wąską ścieżynkę, która niebawem całkowicie niknie pośród pokrzyw, pozostawiając nas skonsternowanych nad brzegiem płynącego w poprzek naszej zakładanej trasy cieku wodnego (Samica Stęszewska?). Zawracamy do ostatniego napotkanego znaku, który upiera się, że idziemy dobrze i wcale nie powinniśmy skręcać w lewo, mimo że to właśnie tam, po lewej, znajduje się jedyny w okolicy mostek umożliwiający przejście przez Samicę (?) suchą stopą. Na przekór szlakowi 3583 skręcamy w lewo. Przechodzimy przez mostek, po czym stajemy przed... drucianym ogrodzeniem. Już chcemy skakać przez płot (jako że to nasze ulubione zajęcie, zaraz po przechodzeniu w bród przez rzekę), ale kątem oka dostrzegamy ścieżkę prowadzącą wzdłuż ogrodzenia  aż do drogi w Żarnowcu. Wychodzimy z dziczy wprost na uczęszczany szlak rowerowy.

Po chwili docieramy do źródełka, chronionego prawnie jako pomnik przyrody. Tablica ustawiona w pobliżu wyjaśnia dlaczego źródełko w Żarnowcu jest takie wyjątkowe. To wywierzysko, czyli źródło charakteryzujące się obfitym wypływem wód krasowych, spotykane najczęściej na obszarach górskich- w Polsce w Tatrach oraz w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. No i w Żarnowcu właśnie.


źródełko w Żarnowcu


Wchodzimy po schodkach na wznoszące się ponad źródełkiem wzgórze, ale na punkcie widokowym rosną drzewa, przesłaniające widok... Schodzimy więc z powrotem w dół i ruszamy dalej w kierunku Tomic. Idziemy spokojnie szeroką drogą prowadzącą przez wieś, kiedy nagle na horyzoncie pojawia się barwna i rozśpiewana procesja Bożego Ciała... Jadący przed nami rowerzysta panikuje i zawraca. My przemykamy bokiem, starając się aby wędrowanie trasą procesji pod prąd nie zostało odebrane jako zbyt obrazoburcze...

Za kościołem św. Barbary skręcamy w w drogę polną wiodącą do położonych nad Jeziorem Tomickim Mirosławek. Mijamy tabliczkę kuszącą widokami na rzekę Samicę i kierujemy się w stronę lasu. Tam wita nas wymalowana na drzewie niebieska strzałka wskazująca jednoznacznie w prawo, podczas gdy według mapy, zdrowego rozsądku oraz ogólnej orientacji w terenie należałoby jednak pójść w lewo. Ignorujemy strzałkę i skręcamy w lewo, w stronę Wielkiejwsi (od 2017 r. pisanej łącznie na mocy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji). Pomiędzy Wielkąwsią a Krąplewem mijamy dość zaawansowaną budowę odcinka autostrady S5, zastanawiając się czy po jego otwarciu pod koniec tego roku dalej będzie możliwe istnienie w tym miejscu szlaku turystycznego... Tymczasem podziwiamy Samicę, wijącą się pomiędzy betonowymi filarami przyszłego wiaduktu.


grążel żółty na rzece Samicy


Przez Krąplewo docieramy do Stęszewa, gdzie wchodzimy na znany nam już fragment trasy. Mijamy Jezioro Witobelskie oraz Jezioro Łódzko, a potem skręcamy na Górkę (mimo że ktoś wyrwał z drogowskazu tabliczki znaczące odbicie niebieskiego szlaku). Dalej podążamy przez Wielkopolski Park Narodowy, przechodząc obok Jeziora Kociołek, stacji Osowa Góra oraz napoleońskiej studni (to chyba również nie dzisiaj ten dzień, kiedy woda w niej zamienia się w szampana). Przez Pożegowo docieramy do Mosiny, gdzie kończymy naszą wędrówkę. Pani w kasie na dworcu PKP przed sprzedaniem nam biletów upewnia się telefonicznie czy pociąg do Poznania o 15:59 na pewno będzie jechał, bo ,,dzisiaj taki szalony dzień"...


dla nas dzień wolny, a dla pszczoły pracujący

Komentarze

Popularne posty