Góry Sowie... od spodu 3/4. Podziemny rejs.

łodzie w zalanej części sztolni kompleksu Włodarz


Trasa: Glinno> (żółtym szlakiem) Rozwidlenie nad Glinnem> Walim> (czarnym szlakiem) Rozwidlenie pod Kompleksem Włodarz> (zielonym szlakiem) Kompleks Włodarz> Przełęcz Marcowa> (niebieskim szlakiem) Stawy nad Głuszycą> (żółtym szlakiem) Kompleks Soboń> (zielonym szlakiem) Rozdroże pod Moszną> (niebieskim szlakiem) Walim> (żółtym szlakiem) Rozwidlenie nad Glinnem> Glinno

Długość trasy: 22,9 km

Czas przejścia (nie licząc zwiedzania Kompleksu Włodarz i oczekiwania na zwiedzanie): 5 h 20 min.


kompleks Włodarz- wejście nr 1

Jak powiedzieli, tak zrobili. W poniedziałek wracamy do kompleksu Włodarz, aby poznać kolejną część historii projektu ,,Olbrzym". Punktualnie o 11:20 zakładamy obowiązkowe kaski (co ciekawe, większość grupy automatycznie sięga po te w kolorze czerwonym) i wraz z dwoma przewodnikami wchodzimy do sztolni wejściem nr 4.


kompleks Włodarz, wejście nr 4

Książ stawiał na tajemnicę, Rzeczka- na historię. Włodarz nie zapomina oczywiście o dramacie więźniów i jeńców wojennych pracujących w Górach Sowich, ale buduje również atmosferę przygody. Po obejrzeniu w ,,podziemnym kinie" krótkiego filmu wprowadzającego, podążamy za przewodnikami w kierunku siatki równoległych i prostopadłych korytarzy przypominających w rzucie z góry tabliczkę czekolady. Jesteśmy w największym odkrytym kompleksie ,,Riese". W czasie zwiedzania możemy zaznajomić się z różnymi stadiami jego budowy. Metalowymi schodkami wspinamy się nawet na tzw. poziom pomocniczy, tzn. na wydrążony równolegle do dolnego, górny chodnik. Poprzez wykute w suficie poziomu dolnego otwory (dzisiaj zabezpieczone barierkami) zrzucano z góry urobek, który wywożono następnie ze sztolni wagonikami kolejki wąskotorowej. Po osiągnięciu pożądanych rozmiarów korytarza, wysadzano strop dzielący dwa poziomy, uzyskując w ten sposób większą halę. Taką jak ta, do której schodzimy ku największej tutejszej atrakcji- rejsowi po zalanych częściach kompleksu. 


zalane korytarze kompleksu ,,Włodarz"

Korytarze wejściowe ,,1" i ,,2" oraz łączący je przesmyk wypełniły się wodą w sposób naturalny po blokujących odpływ grawitacyjny obwałach, jakie nastąpiły w pobliżu tych wejść. Stoimy z otwartymi ustami, patrząc na ogrom hali, u wejścia której przymocowane są łódki. Długość 60 m, przy szerokości i wysokości 10 m... Ciekawe, jakie miało być jej przeznaczenie?


łódź gotowa do podziemnego rejsu

Tymczasem przewodnicy pomagają nam wsiąść do jednostek pływających i ostrzegają, aby uważać na telefony, które automatycznie pojawiły się w naszych rękach, gotowe do robienia zdjęć. Z wielkiej hali wpłyniemy bowiem do ciasnego korytarza, a przemieszczanie się po nim ułatwi nam lina przymocowana do stropu. Bywały przypadki, że wytrącała aparaty z rąk prosto do wody...

Po zakończeniu rejsu, cumujemy łódki w wąskim przesmyku. Podejrzewamy, że grupa rozpoczynająca zwiedzanie o 12:30 będzie przebywała trasę odwrotnie, z finałowym wpłynięciem do wielkiej hali. My natomiast kierujemy się, za wskazaniem przewodników, do bocznego pomieszczenia, w którym widoczny jest wysoki na kilkadziesiąt metrów szyb. Przez majaczący w górze otwór widać niebo... oraz strumyczki ściekającej do sztolni wody.


szyb w kompleksie Włodarz

Idąc dalej korytarzem, zauważamy pod stopami szyny wąskotorowej kolejki. Przewodnik zaznacza jednak, że zostały one wykonane współcześnie. Nawet na chwilę nie zatrzymujemy się przy stojącym na końcu torów Złotym Pociągu... Być może dlatego, że jego wagoniki są puste. Przypominamy sobie, że w sklepiku z pamiątkami można było kupić złote sztabki, w promocji, po 15 zł za sztukę...


...odnaleziony!

Zmierzamy ku jedynemu w całym kompleksie w całości wybetonowanemu pomieszczeniu, czyli wartowni. Tutaj, oprócz ekspozycji narzędzi wykorzystywanych do budowy, interesujący jest jeszcze jeden szczegół. Oprowadzacze wskazują sufit, na którym widać odbite w betonie symbole, wycięte uprzednio w szalunku drewnianym. Ukraiński tryzub, obok swastyka lewo- i prawostronna, do tego jeszcze czwarty, niepewny znak. 


tajemnicze symbole na suficie wartowni

Badacze run odczytali podobno znaczenie tego ciągu jako ukryte przesłanie brzmiące: ,,Tutaj matka ukryła swoje kolejne dziecko". W kierunku wskazywanym przez trójząb prowadzono badania przy użyciu georadaru, ale póki co- dalszych korytarzy nie odnaleziono.

Warto pamiętać, że kompleks Włodarz to nie tylko podziemia. Przy drodze z Jugowic zachowały się na przykład ruiny baraków, w których mieszkali więźniowie pracujący przy budowie tuneli. Głębiej w lesie można odnaleźć porzucone składy materiałów budowlanych, rampy przeładunkowe czy wytwórnię betonu. Wokół tych pozostałości wytyczono ścieżkę dydaktyczną oznaczoną żółto-czarnymi tabliczkami z napisem ,,Riese". Pokonywanie jej w warunkach zimowych wydaje nam się jednak nieco ekstremalne. Po wyjściu ze sztolni  podążamy zatem od razu za znakami szlaku zielonego, na Przełęcz Marcową.


...podążamy na Przełęcz Marcową...

Do tego momentu deptaliśmy po swoich wczorajszych śladach, ale na dalszy ciąg trasy mamy trochę inny pomysł. Zamiast skierować się ku Rozdrożu pod Moszną, schodzimy w dół do... Doliny Pięciu Stawów. Choć opisane tak pięknie przez tablicę informacyjną, głuszyckie stawy nie są dziełem natury, jak te w Tatrach. Powstały na potoku Marcowym na początku XX w. jako rezerwuar wody dla zakładów tekstylnych. Po renowacji i oczyszczeniu dna (także z powojennych niewybuchów!) włączone zostały do systemu małej retencji górskiej.


Stawy nad Głuszycą

W okolicy stawów napotykamy ścieżkę historyczno- przyrodniczą ,,Szlakiem Riese- Kompleks Soboń", która będzie towarzyszyć nam dłuższą chwilę. 

Pod górą Soboń (716 m n.p.m.), podobnie jak pod Włodarzem i wznoszącą się nad Rzeczką Ostrą, naziści także drążyli skalne korytarze. Nie są one udostępnione do zwiedzania, ale idąc szlakiem, zobaczyć można sporo infrastruktury naziemnej. 


kompleks Soboń- jedno z wejść do sztolni

Przeznaczenia niektórych budowli, porzuconych przed ukończeniem, nie udało się do tej pory jednoznacznie określić. Nadano im nazwy umowne, takie jak ,,przepompownia" czy ,,miasteczko inżynierów". Spacerując po żelbetowych labiryntach, możemy spróbować wysnuć własną teorię...


kompleks Soboń- ,,miasteczko inżynierów"



kompleks Soboń- ,,miasteczko inżynierów"


Snując domysły, kierujemy się w stronę naszego ulubionego Rozdroża, na którym wybieramy oznaczoną na niebiesko ścieżkę opadającą ku Walimiowi. Stamtąd czeka nas oczywiście jeszcze podejście na Rozwidlenie nad Glinnem, a po nim zejście ścieżką pośród magicznych, lodowych drzew do spokojnej szosy prowadzącej przez wieś... Tym razem niczym nie zakłóconej...



Komentarze