Dawno temu... 3/4. Wohin, wohin?

na Sępiej Górze




Trasa: Świeradów-Zdrój> (niebieskim szlakiem) Sępia Góra> Rozdroże Izerskie> (czerwoną drogą rowerową) Świeradów-Zdrój

Długość trasy: 24 km

Czas przejścia: 5 godzin 10 minut




Nagrana trasa: Świeradów- Rozdroże Izerskie- Świeradów | mapa-turystyczna.pl



Z centrum Świeradowa wychodzimy tym razem niebieskim szlakiem, prowadzącym na szczyt Sępiej Góry (828 m n.p.m.). Skąd wzięły się sępy w Górach Izerskich? Prawdopodobnie, tak jak sowy w Górach Sowich, przez pomyłkę w tłumaczeniu. Jedna z legend podaje, że na szczycie wznoszącym się nad Flinsbergiem znajdował się niegdyś słowiański święty gaj. Od słowa "gaj" miało się wziąć niemieckie ,,Geierstein", przetłumaczone następnie dosłownie na Sępią Górę (bo ,,geier" to po niemiecku sęp). Druga z wersji odrzuca słowiańskie pochodzenie nazwy i tłumaczy, że ,,geier" oznaczało dawniej w języku niemieckim dowolnego drapieżnego ptaka, którego kształtu doszukano się zapewne w znajdujących się na szczycie skałkach. Tak czy siak, po 1945 roku podjęto decyzję, że Góra stanie się Sępia.

Faktem jest, że w bożonarodzeniowym poranek nie ma tutaj ani żadnego sępa, ani innego żywego ducha. Poza nami. Po małej przerwie na herbatę zaprawioną imbirem w znajdującej się na szczycie chatce, ruszamy w kierunku Rozdroża Izerskiego. Droga jest szeroka i choć przysypana warstwą około piętnastocentymetrowego puchu, nie sprawia nam większych trudności. Po drodze spotykamy kilka saren, które nie chcą jednak poczekać aż przygotujemy aparat do zdjęć.









Zachęceni powodzeniem na pierwszym odcinku trasy, planujemy z Rozdroża Izerskiego udać się żółtym szlakiem do Rozdroża pod Kopą, następnie czerwonym do Polany Izerskiej i niebieskim w dół do Świeradowa. Po przekroczeniu drogi wojewódzkiej 358 wchodzimy z powrotem w las, gdzie odnajdujemy ślady butów oraz nart, za którymi możemy spokojnie podążać...

...przez jakieś 100 metrów. Bo po stu metrach spotykamy autorów śladów, którzy najwyraźniej szykują się do zawracania. A przed nami dziewiczy śnieg, sięgający kolan. Nie okazując najmniejszych oznak słabości, brniemy dalej, zastanawiając się już jednak powoli nad rysującymi się przed nami opcjami. Jest trzynasta, a słońce zachodzi o 15:57. Zabraliśmy co prawda na wszelki wypadek czołówki, a i izerskie niebo nocą jest wyjątkowo piękne, ale mimo wszystko opracowujemy plan ewakuacji. Oto razem z naszym żółtym szlakiem biegnie oznaczona czerwonym kolorem droga rowerowa, która ok. 2,5 km za Rozdrożem Izerskim odłącza się i zaczyna wytracać wysokość, w odróżnieniu od szlaku żółtego, pnącego się na 1000 m n.p.m. 

Wybieramy drogę rowerową, zwaną również Drogą Dolnokwisową. Wydaje nam się, że jesteśmy w dziczy, ale nagle przed nami pojawiają się sanie wypełnione niemieckimi turystami. ,,Wohin, wohin?" - kierują do nas okrzyki. Odpowiadamy, że Świeradów, a z polskim woźnicą gawędzimy nieco dłużej, opowiadając o naszej trasie oraz o tym, czy widzieliśmy po drodze dużo zwierzyny.

Wyprzedzamy kulig, po czym dochodzimy do ulicy Nadbrzeżnej, która po niespełna czterech kilometrach doprowadzi nas z powrotem do centrum miasta. Po drodze udaje nam się przegapić jedną z tutejszych atrakcji, czyli ulubiony przez morsy Wodospad Kwisy...



Komentarze