Dawno temu... 3/4. Wohin, wohin?

na Sępiej Górze


Trasa: Świeradów- Zdrój> (niebieskim szlakiem) Sępia Góra> Rozdroże Izerskie> (czerwoną drogą rowerową) Świeradów- Zdrój
Długość trasy: 22,8 km
Czas przejścia: 5 godzin 10 minut


Z centrum Świeradowa wychodzimy tym razem niebieskim szlakiem, prowadzącym na szczyt Sępiej Góry (828 m n.p.m.). Skąd wzięły się sępy w Górach Izerskich? Prawdopodobnie, tak jak sowy w Górach Sowich, przez pomyłkę w tłumaczeniu. Jedna z legend podaje, że na szczycie wznoszącym się nad Flinsbergiem znajdował się niegdyś słowiański święty gaj. Od słowa "gaj" miało się wziąć niemieckie ,,Geierstein", przetłumaczone następnie dosłownie na Sępią Górę. Druga z wersji odrzuca słowiańskie pochodzenie nazwy i tłumaczy, że ,,geier" oznaczało dawniej w języku niemieckim dowolnego drapieżnego ptaka, którego kształtu doszukano się zapewne w znajdujących się na szczycie skałkach. Przy tłumaczeniu na język polski podjęto zaś decyzję, że Góra stanie się Sępia.

Faktem jest, że w bożonarodzeniowym poranek nie ma tutaj ani żadnego sępa, ani innego żywego ducha. Poza nami. Po małej przerwie na herbatę zaprawioną imbirem w znajdującej się na szczycie chatce, ruszamy w kierunku Rozdroża Izerskiego. Droga jest szeroka i choć przysypana warstwą ok.15- centymetrowego puchu, nie sprawia nam większych trudności. Po drodze spotykamy kilka saren, które nie chcą jednak poczekać aż przygotujemy aparat do zdjęć.




Zachęceni powodzeniem na pierwszym odcinku trasy, planujemy z Rozdroża Izerskiego udać się żółtym szlakiem do Rozdroża pod Kopą, następnie czerwonym do Polany Izerskiej i niebieskim w dół do Świeradowa. Po przekroczeniu drogi wojewódzkiej 358 wchodzimy z powrotem w las, gdzie odnajdujemy ślady butów oraz nart, za którymi możemy spokojnie podążać...

... przez jakieś 100 metrów. Bo po stu metrach spotykamy autorów śladów, którzy najwyraźniej szykują się do zawracania. A przed nami dziewiczy śnieg, sięgający kolan. Nie okazując najmniejszych oznak słabości, brniemy dalej, zastanawiając się już jednak powoli nad rysującymi się przed nami opcjami. Jest trzynasta, a słońce zachodzi o 15:57. Zabraliśmy co prawda na wszelki wypadek czołówki, a i izerskie niebo nocą jest wyjątkowo piękne, ale mimo wszystko opracowujemy plan ewakuacji. Oto razem z naszym żółtym szlakiem biegnie oznaczona czerwonym kolorem droga rowerowa, która ok. 2,5 km za Rozdrożem Izerskim odłącza się i zaczyna wytracać wysokość, w odróżnieniu od szlaku żółtego, pnącego się na 1000 m n.p.m. 

Wybieramy drogę rowerową, zwaną również Drogą Dolnokwisową. Wydaje nam się, że jesteśmy w dziczy, ale nagle przed nami pojawiają się sanie wypełnione niemieckimi turystami. ,,Wohin, wohin?" - kierują do nas okrzyki. Odpowiadamy, że Świeradów, a z polskim woźnicą gawędzimy nieco dłużej, opowiadając o naszej trasie oraz o tym, czy widzieliśmy po drodze dużo zwierzyny.

Wyprzedzamy kulig, po czym dochodzimy do ulicy Nadbrzeżnej, która po niespełna czterech kilometrach doprowadzi nas z powrotem do centrum miasta. Po drodze udaje nam się przegapić jedną z tutejszych atrakcji, czyli ulubiony przez morsy Wodospad Kwisy...

Komentarze

Popularne posty