U wrót jesieni 2/2.

kładka na Jeziorze Bystrzyckim


Trasa: Zagórze Śląskie (Jugowice)> (ulicą Główną i Wodną) kładka na Jeziorze Bystrzyckim> (czerwonym i żółtym szlakiem) Zamek Grodno> (żółtym, zielonym i niebieskim szlakiem) Zagórze Śląskie> (niebieskim szlakiem) Klasztorzysko> Rusinowa> Lisi Kamień> Ptasia Góra> stacja PKP Wałbrzych Miasto

Długość trasy: 16,9 km (18,9 wg aplikacji)

Czas przejścia: 3 h 35 min.

Wyspani jak nigdy dzięki dodatkowej godzinie zyskanej na zmianie czasu z letniego na zimowy, opuszczamy naszą miejscówkę noclegową na pograniczu Jugowic i Zagórza Śląskiego. Po drodze przechodzimy pod wiaduktem kolejowym z początku XX w. Aktualny stan techniczny wiaduktu zachęciłby pewnie Toma Cruise'a do jego wysadzenia na potrzeby najnowszej części Mission Impossible, ale ponieważ PKP zamierza do końca roku przywrócić do użytku całą linię Świdnica Kraszowice- Jedlina-Zdrój, są szanse na remont.


wiadukt kolejowy na pograniczu Zagórza Śląskiego i Jugowic


Ulicą Główną dochodzimy do Wodnej, a ta- jak sama nazwa wskazuje- wzdłuż rzeki Bystrzycy doprowadza nas w okolice Jeziora Bystrzyckiego. Zanim zaczniemy wspinaczkę na Choinę (450 m n.p.m.), chcemy jeszcze raz, w świetle dziennym, przyjrzeć się wstęgowej konstrukcji nowej kładki.


Jezioro Bystrzyckie wraz z nową kładką dla pieszych


Skorzystanie z poprzedniej przeprawy przez jezioro wymagało nerwów Indiany Jonesa. Falisty kształt jej następczyni nie zapewnia co prawda tak dużej dawki adrenaliny, ale za to doskonale wpisuje się w krajobraz, a po naciśnięciu przycisku znajdującego się na każdej z ławek, rozbrzmiewa dodatkowo głosami lokalnych ptaków.


kładka na Jeziorze Bystrzyckim (na dolnym środkowym zdjęciu widoczna wieża zamku Grodno)


Po przejściu na drugą stronę sztucznego zbiornika wodnego, w pobliżu zbudowanego nad samą wodą hotelu zauważamy poruszające się samopas alpaki. Czyżby zamieszkiwały okoliczne lasy...?


alpaki na placu zabaw


Za wskazaniami żółtego i czerwonego szlaku, wkraczamy na teren rezerwatu Góra Choina. Na szczycie wzgórza preferującego bardziej dumną nazwę góry, wznosi się kamienny zamek ze średniowiecznym rodowodem, postawiony prawdopodobnie przez naszego dobrego znajomego, Bolka I Surowego (chociaż pierwszy, drewniany obiekt mógł zbudować w tym miejscu już w 800 r. pewien tajemniczy Anglik). W I poł. XV w. warownia była siedzibą rycerzy- rozbójników, później przechodziła kolejno w ręce Czettritzów, Hochbergów i Logauów. Ośmiokątna wieża, jeden z efektów XVI- wiecznej przebudowy zamku zleconej przez Macieja von Logau, widoczna jest z daleka ponad koronami drzew.


widoczna z daleka wieża Zamku Grodno


Niestety, wieża wyłączona jest aktualnie ze zwiedzania, co powoduje, że Zamek Grodno dopisujemy do naszej listy miejsc do ponownego, dokładniejszego zobaczenia. Tymczasem kręcimy się po dziedzińcu, podziwiając sgrafitto na budynku bramnym oraz pamiątki w sklepiku zamkowym (Czy będą tam mieli miecze? - pyta rodziców spotkany przez nas na szlaku chłopiec. Mają i miecze, i łuki, i nawet breloczki do kluczy z małymi, strzelającymi pistolecikami.) Dobrze, że niemiecki profesor Johann Gustav Gottlieb Büsching ocalił obiekt, zrujnowany przez najazdy szwedzkie i bunty chłopskie, przed rozbiórką na materiały budowlane... 


Zamek Grodno


Drogowskazy kuszą czteroipółgodzinną wędrówką na Wielką Sowę, ale my udajemy się w kierunku Gór Wałbrzyskich. Schodzimy do Zagórza Śląskiego, aby stamtąd rozpocząć wspinaczkę na Klasztorzysko (631 m n.p.m.).


widoki na Wielkie i małe Sowy z Zamku Grodno


Mijamy odkryte baseny, ostatnio napełniane wodą w latach 90., potem stawy rybne. Po wejściu w las ścieżka pnie się coraz ostrzej pod górę. Kamienny słupek z oznaczeniem wysokości postawiony przez PTTK odnajdujemy nieco pod szczytem Klasztorzyska. 


Pod szczytem Klasztorzyska


Na samym wierzchołku wzniesienia można z kolei odpocząć przy skałkach czy poczytać Harlequina...


Na szczycie Klasztorzyska: drogowskaz z mini-biblioteką, Lisia Skała


Niebieski szlak sprowadza nas do Rusinowej, dzielnicy Wałbrzycha z XVIII- wiecznym pałacem Czettritzów oraz rozległymi uprawami malin.


pole malin w Rusinowej


Teraz przed nami dwa kilometry drogi bitumicznej przed finalnym podejściem na dwie góry o nazwach odzwierzęcych: Lisi Kamień (613 m n.p.m.) i Ptasią Kopę (590 m n.p.m.). Pomiędzy jedną a drugą szukamy platformy widokowej, która ukrywa się gdzieś w okolicach ścieżki łączącej szlak niebieski z zielonym. Ukrywa się tak dobrze, że kapitulujemy. Zresztą właściwie... może dobrze, że jej nie znaleźliśmy. Jeszcze zobaczylibyśmy, że pod nami jest już stacja Wałbrzych Miasto... A tak, rozkoszujemy się ostatnimi kilometrami przez spokojny, złoty, jesienny las...



Komentarze

Popularne posty