Zwiedzamy niezwiedzone 1/4. Niezdobyta twierdza.

żołnierz napoleoński w centrum Srebrnej Góry

Trasa: Bardo, karczma Misoni> (bez znaków) Bardo, kamienny most na Nysie Kłodzkiej> (niebieskim szlakiem) Wzgórze Różańcowe> Młynarz> Wielka Cisowa> Wilczak> Przełęcz Wilcza> (bez znaków) dojście do szlaku zielonego> (mniej więcej zielonym szlakiem) Wiadukt Żdanowski> Wiadukt Srebrnogórski> (początkowo zielonym szlakiem, później bez znaków) Przełęcz Srebrna> (czerwonym szlakiem) Twierdza Srebrna Góra, Fort Wysoka Skała

Długość trasy: 19 km

Czas przejścia: 4 h 10 min.


Trasa do: Twierdza Srebrna Góra | mapa-turystyczna.pl


Kiedy wjeżdżamy do Barda od strony Ząbkowic Śląskich, nasz wzrok przyciąga sporych rozmiarów śrubkoludek na rowerze. Podobny witacz stoi również na wylocie w kierunku Kłodzka. Sprawdziliśmy to, ponieważ przystanek autobusowy, na którym możemy wysiąść, znajduje się- nie wiedzieć czemu- nie w centrum miasteczka, ale dopiero przy odległej o ok. 700 m karczmie. Podobną tajemnicą pozostaje pytanie dlaczego kierowca nie może otworzyć przednich drzwi autobusu... Rozwiązania tej zagadki nie znamy. Wiemy za to że witacze oraz porozstawiane po całym Bardzie miniaturki śrubkorowerzystów mają za zadanie rozpromować turystykę rowerową oraz wytyczone w okolicy singletracki. A my bez jednośladów... 


śrubkoludek promujący turystykę rowerową w ramach projektu Rowerem z Barda do Czeskiej Skalicy

Pieszo przekraczamy Nysę Kłodzką. W tym samym miejscu, w którym w średniowieczu przekraczali ją kupcy przemieszczający się po szlaku handlowym łączącym Dolny Śląsk z Pragą oraz Wiedniem, a także pielgrzymi, pragnący odwiedzić cudowną figurę Matki Boskiej Tronującej, umieszczoną w bardzkiej kaplicy zamkowej (dzisiaj: w bazylice).  


Bardo: w perspektywie ulicy widoczna bazylika NMP

Najwcześniejsza przeprawa miała konstrukcję drewnianą, w XVI w. zastąpił ją natomiast most kamienny, na którym z czasem ustawiono rzeźby: po jednej stronie św. Jan Nepomucena, po drugiej ukrzyżowanego Chrystusa. W 1909 r. konstrukcję poszerzono, nadbudowując ażurowe balustrady. Przebudowa nie posłużyła nawet pół wieku: w 1945 r. przeprawę wysadziły w powietrze wycofujące się wojska niemieckie. W latach 50. została jednak odbudowana (w wersji bez rzeźb, z pełnymi, zlicowanymi z łukowymi przęsłami balustradami) i po tej rekonstrukcji  oparła się nawet powodzi z 1997 r. W 2019 r. na most powrócił zaś św. Jan Nepomucen.


kamienny most na Nysie Kłodzkiej z rzeźbą Jana Nepomucena

Powoli pniemy się do góry uliczkami miasteczka, kątem oka dostrzegając kryjące się wśród pastelowych kamieniczek przytulne kawiarenki. Kuszą lodami oraz wypiekanymi wg tradycyjnej receptury bardzkimi piernikami. 


pastelowe Bardo

Tak docieramy na Wzgórze Różańcowe (380 m n.p.m.), przyozdobione wznoszonymi tu od początków XX w. kapliczkami w różnych stylach architektonicznych. Kilka z nich stoi przy niebieskim szlaku, pozostałe pozwala zobaczyć szlak żółty.


Kaplica Zwiastowania z 1905 r. przy niebieskim szlaku

Przy parkingu zlokalizowanym w pobliżu początku rowerowej ,,Pętli Hrabiowskiej" namierzamy kolejnego śruboludka. Pętlę nazwano zapewne od znajdującego się w okolicy XIX- wiecznego punktu widokowego Grafensitz (dzisiaj: Miejsce Hrabiowskie), urządzonego na półce skalnej ponad miastem. 

Wchodzimy w las, mając nadzieję na wytchnienie od upału. Droga trawersuje jednak zbocza kolejnych wzniesień, przebiegając w dużym stopniu po terenie nieskażonym cieniem. Oferuje za to miłe dla oka widoki na wyrastające przed nami jeden za drugim zielone kopczyki szczytów: Młynarza, Leszka, Klimka, Wielkiej Cisowej Góry i wreszcie Wilczaka (633 m n.p.m.). Z tego ostatniego schodzimy na Przełęcz Wilczą, przez którą biegnie szosa. I tą właśnie, rozgrzaną jak patelnia szosą, prowadzi niebieski szlak przez kolejne 1,5 km. Dziękujemy za tę przyjemność i odbijamy na nieoznaczoną drogę leśną, która doprowadzi nas do szlaku zielonego.

A na szlaku zielonym odnajdujemy ciekawostkę- pozostałość po Sowiogórskiej Kolei (więcej o niej tutaj)- wznoszący się na 24 m, ceglany Wiadukt Żdanowski. Niecałe dziesięć lat temu ten zabytek inżynieryjny został wyremontowany, dzięki czemu może dzisiaj służyć... nie pociągom, ale miłośnikom wspinaczki.


Wiadukt Żdanowski

Następnie ścieżka prowadząca malowniczo wśród skał doprowadza nas do drugiego z zabytkowych wiaduktów- Srebrnogórskiego, zwanego również Mostem Katarzyny. Ten mieliśmy już okazję zobaczyć w czasie naszej wyprawy w 2016 r. 


Wiadukt Srebrnogórski

Nie zobaczyliśmy wtedy jednak największej atrakcji Srebrnej Góry, czyli górującej nad miastem twierdzy. Dzisiaj zamierzamy to nadrobić, zwiedzając XVIII- wieczną fortecę nie jeden, a dwa razy. 


twierdza Srebrna Góra- widok na bastion dolny z kantyną i kasą biletową

Na pierwsze zwiedzanie załapujemy się na godzinę 16:30. Przewodnik nosi mundur pruskiego oficera i doskonale wczuwa się w swoją rolę. Oprowadzając nas po kolejnych pomieszczeniach, opowiada dlaczego twierdza powstała w tym miejscu (z kaprysu króla) i jak wyglądało codzienne życie żołnierzy (nie do pozazdroszczenia). Dowiadujemy się czy łatwo było w pruskiej karczmie wydać resztę oraz dlaczego Fryderyk Wilhelm II nienawidził Chorwatów. Wchodzimy również w posiadanie szerokiej wiedzy na temat studni. Po zakończeniu zwiedzania jesteśmy gotowi udzielić wskazówek czym najłatwiej studnię zatruć (biorąc pod uwagę że znajdujemy się niedaleko Złotego Stoku) oraz przestrzec każdego, kto chciałby do ujęcia wody zajrzeć- podobno przynosi to pecha. Przewodnik tak dobrze podtrzymuje naszą atencję, że prawie nie zauważamy remontu trwającego wśród historycznych murów. W związku z renowacją nie wszędzie możemy wejść, ale na szczęście nie ma ograniczeń w dostępie na koronę murów, skąd roztacza się bajeczny widok na okolicę.


widok z twierdzy na wcinającą się w pola zabudowę Srebrnej Góry, Budzowa i Stoszowic


widok z twierdzy w kierunku Masywu Śnieżnika


Po (pierwszym) zwiedzaniu udajemy się do centrum wsi (którą dzięki urokliwej zabudowie wciąż chce się nazywać miasteczkiem). Błąkają się tam napoleońscy żołnierze, którzy co prawda oblegali twierdzę podczas wojny prusko- francuskiej, ale nigdy nie udało im się jej zdobyć. Fakt, że ich zapędy wstrzymał podpisany w 1807 r. pokój w Tylży, jednak jeszcze przed sygnowaniem tego aktu poddało się na przykład Kłodzko


pocztówkowe centrum Srebrnej Góry

Za długo nie możemy wypoczywać na Placu Wypoczynkowym, bo o 21:00 czeka nas kolejne zwiedzanie- tym razem nocne. Aby wziąć w nim udział, należało wcześniej zarezerwować wejściówki. Jest niby podobnie jak w dzień, bo chodzimy po tej samej trasie, a przewodnik nosi taki sam pruski mundur, ale poznajemy całą masę zupełnie nowych ciekawostek. Obchód po twierdzy trwa dłużej, mnich koczujący przed donżonem gorliwiej zachęca do zakupu miodów pitnych, a oprócz zasłaniania uszu przy wystrzale z broni czarnoprochowej czeka nas jeszcze odpalenie armaty! 

Dodatkową atrakcję funduje nam kosmos. Bo kiedy gromadzimy się wokół przygotowanej do wystrzału armaty, zanim jeszcze w lufie zostaje umieszczony ładunek, wśród grupki zwiedzających rozlega się głośne ,,łaaaaaał!". Na czarnym niebie pojawia się jasna smuga, a zaraz po niej kolejna. To Perseidy, które najłatwiej zaobserwować właśnie w noc z dwunastego na trzynastego sierpnia. Pojawiają się tak szybko, że nie nadążamy z wymyślaniem życzeń...

< następny post

poprzedni post >

Komentarze