Gdy w Gdyni mróz (KDB on tour).




niedziela, 18. stycznia


Jest niedzielny poranek. W Gdyni świeci słońce, a na niebie nie ma ani jednej chmurki. Jedyny minus, i to bardzo duży minus, to temperatura. Dokładnie minus dziewięć stopni Celsjusza. Niezrażone, a nawet ucieszone z tego powodu morsy, szykują się jednak właśnie do kąpieli w Bałtyku. Nam na sam widok ciał odzianych jedynie w skąpe stroje kąpielowe robi się zimno. Podążamy bulwarem nadmorskim w stronę centrum, aby odnaleźć atrakcje zlokalizowane w nieco bardziej przyjaznym środowisku.




zimowa plaża w Gdyni



Kiedy docieramy na koniec Mola Południowego, stanowiącego przedłużenie alei Jana Pawła II, nie czujemy już nosów i policzków. Z ulgą zanurzamy się w przedsionku modernistycznego budynku mieszczącego Akwarium Gdyńskie. Akwarium działa w dawnej (wzniesionej tuż przed II wojną światową) siedzibie Stacji Morskiej już od początku lat 70. XX w., ale niedawno przeszło modernizację. Znajdujące się poniżej poziomu morza piwnice przekształcono w przestrzeń wystawową obejmującą 12 zbiorników o łącznej pojemności 450 000 litrów. Nowa ekspozycja prezentuje środowisko mórz zimnych półkuli północnej. Nie była jeszcze ukończona, kiedy w 2023 r. wędrowaliśmy wzdłuż wybrzeża Bałtyku.

Zanim przejdziemy do mórz zimnych, ogrzejemy się jednak w pozostałych salach. Zaczynamy od I piętra ze swojskim ekosystemem Zatoki Puckiej, by za chwilę patrzeć już w niezwykłe oczy północnoamerykańskiej niszczuki i czytać ciekawostki o tajemniczych meksykańskich aksolotlach. Wędrujemy przez wody przybrzeżne Afryki, Azji oraz obu Ameryk; przez rafy koralowe i Amazonię. Uczymy się rozróżniać samca płaszczki od samicy, szukamy zakamuflowanej pomiędzy skałami szkaradnicy, obserwujemy węgorza elektrycznego oraz potężną anakondę. W końcu schodzimy do piwnic, aby dać się zahipnotyzować tańcowi wyposażonej w parzące czułki pokrzywy atlantyckiej i przyjrzeć się rybom potrafiącym zmieniać płeć. Choć gdyńskie oceanarium nie jest tak duże jak te we Wrocławiu czy Łodzi, też potrafi zachwycić. Akwaria są tutaj nawet w szatni, a aby opowiedzieć zwiedzającym o skrzypłoczu nie może powstrzymać się nawet ochroniarz. Skrzypłocz, posiadający dziewięcioro oczu rozmieszczonych po różnych stronach głowotułowia, musi być zresztą ulubionym zwierzęciem osoby wykonującej taką pracę...



Gdzie jest Nemo? W Akwarium Gdyńskim.



Próbujemy znaleźć zamaskowaną szkaradnicę...



...i solę.



ukwiały





szczęka megalodona w Sali Dydaktycznej



sala z makietą dna Bałtyku



pokrzywa atlantycka



W czasie kiedy chodziliśmy po Akwarium, na zewnątrz wcale nie zrobiło się cieplej. Postanawiamy przemieścić się zatem do kolejnej ogrzewanej atrakcji- wędrujemy na oddalone o niecałe 3 km Nabrzeże Francuskie, do budynku dawnego Dworca Morskiego. Przy wzniesionym w okresie międzywojennym centrum ruchu pasażerskiego cumowały niegdyś polskie transatlantyki, w tym nazywany ,,ambasadorem kultury polskiej" legendarny MS Batory. W maju 2015 r. w zrewitalizowanym obiekcie otwarto muzeum opowiadające o dziejach i kierunkach polskiej emigracji. Choć tematyka nie wydaje się szczególnie pasjonująca, interaktywna wystawa przedstawia trudny temat w sposób przystępny dla każdego. Wewnątrz znajdziemy m.in. makietę ,,Batorego" w skali 1:10, listy i nagrania ze wspomnieniami emigrantów oraz przedmioty przybliżające kontekst epok, w których następowały największe fale wyjazdów.

Po około dwóch godzinach zwiedzania nieśmiało wyściubiamy nosy z Muzeum Emigracji. Nadal zimno. Dobrze, że aż tak źle nie było wczoraj, kiedy połowa z nas biegała nocą po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym...



makieta ,,Batorego" w Muzeum Emigracji



ekspozycja w Muzeum Emigracji


sobota, 17. stycznia


Przed 8:00 rano melduję się w Rumi, gdzie zlokalizowany jest czwarty punkt kontrolny dla biegu Stary Wilk (101 km), rozgrywanego w ramach zimowego festiwalu Gdynia Ultra Way. Za chwilę zobaczę się z drugą połową, a potem wdrapię się na jedno ze wznoszących się w okolicy wzgórz morenowych.

Góra Markowca (92 m n.p.m.), bo o niej mowa, wzięła swoją nazwę od nazwiska przedwojennego właściciela terenu (Markowc). U jej podnóża przebiega Szlak Zagórskiej Strugi z Wejherowa do Gdyni, natomiast na szczycie znajdują się pozostałości umocnień z czasów II wojny światowej. W 2024 r. oddano tam natomiast do użytku (bezpłatną) ,,wieżę widokową", która właściwie nie jest wieżą, a rodzajem ścieżki w chmurach połączonej z potężną ścianką wspinaczkową. Mimo lekko oblodzonych schodów wspinam się na górę, podziwiając rozciągający się dookoła krajobraz o niemal górskim charakterze. Szkoda, że nie jest słonecznie- może byłoby widać też Zatokę Gdańską...



,,wieża widokowa" na Górze Markowca



,,wieża widokowa" na Górze Markowca



,,wieża widokowa" na Górze Markowca



Z Rumi chcę pojechać SKM-ką do Orłowa. W przejściu podziemnym nie działa żaden z sześciu biletomatów, a pociąg właśnie wtacza się na stację. Wsiadam (bez biletu) do pierwszego wagonu... wprost w objęcia dwóch kanarów. Na szczęście są akurat zajęci dyskusją z nie do końca trzeźwym pasażerem. Wysiadam na stacji Rumia Janowo, kupuję bilet.

Jadę SKM-ką do Orłowa. Jest kontrola, dobrze że mam bilet. Wysiadam i idę w stronę plaży. Zaglądam do wciąż martwych ruin klubu ,,Maxim", podziwiam zmrożone molo, jem cannolo z pistacjami w domku, w którym kilka miesięcy 1920 roku spędził Stefan Żeromski. Podchodzę pod Klif Orłowski. Dalej plażą nie przejdę, bo wszystkie kamienie pokryte są cienką warstewką lodu. Kierując się w stronę Redłowa, wybieram rowerowy Szlak Kępy Redłowskiej. Idę na Narodowy Stadion Rugby, gdzie umiejscowiono metę zawodów. Szkoda, że nie jest słonecznie, ale przynajmniej nie ma silnego mrozu. Jutro za to ma być minus dziewięć.



dawny klub ,,Maxim" w Orłowie





molo w Orłowie



Klif Orłowski


< następny post

poprzedni post >

Komentarze