Jesiennie i Radosno 3/3. Idziemy na dworzec.

widoki z żółtego szlaku Andrzejówka-Skalne Bramy


Trasa: schronisko PTTK Andrzejówka> (żółtym szlakiem) Skalne Bramy> (niebieskim szlakiem) Rybnica Mała> (niebieskim szlakiem) Przełęcz między Jałowcami> (zielonym szlakiem) Ptasie Rozdroże> (czarnym szlakiem) Kamionka> (zielonym szlakiem) Wałbrzych Główny

Długość trasy (łącznie z błądzeniem po Rybnicy Małej): 17, 3 km

Czas przejścia (łącznie z błądzeniem po Rybnicy Małej): 3 godziny 20 minut


Chcąc maksymalnie wykorzystać weekend w Górach Wałbrzyskich i Kamiennych, na pociąg idziemy pieszo. Nie wybieramy oczywiście najkrótszej trasy, ale tę najciekawszą, przez Skalne Bramy. Zastanawiamy się czy nie spróbować odnaleźć zgubionego dnia poprzedniego niebieskiego szlaku, idąc nim od dołu, z Andrzejówki, ale ostatecznie nie ryzykujemy spóźnienia na transport kolejowy. Wędrujemy znowu żółtym. 

Przy skałach od razu odkrywamy gdzie wczoraj zbłądziliśmy. Zamiast wybierać drogę w dół, trzeba było wdrapać się na skałki... No trudno, następnym razem będziemy wiedzieli. A tymczasem schodzimy ku Rybnicy Małej. W Rybnicy wychodzimy na asfalt, ale brakuje nam kontynuacji szlaku po drugiej stronie. Zapuszczamy się kawałek drogą, na której napotykamy grzybiarza, zasięgamy więc języka. ,,Niebieski szlak? Nie, to nie tutaj, musielibyście wrócić tam, gdzie były wymalowane na szosie strzałki i potem koło pastucha". ,,Aha, tak"- kiwamy głowami, mimo że nie widzieliśmy żadnych strzałek ani -tym bardziej-pastucha. ,,Ale jeśli idziecie na Borową, to tędy też dojdziecie." Nie idziemy co prawda na sam szczyt Borowej, tylko do Ptasiego Rozdroża, jednak kierunek by nam pasował... Dziękujemy grzybiarzowi pięknie, idziemy jeszcze chwilę polecaną przez niego drogą... a potem rozmyślamy się i zawracamy szukać szlaku. 

Najwyraźniej w złym miejscu wyszliśmy z lasu. Idąc na północny zachód ulicą Turystyczną, odnajdujemy niebieskie znaki, strzałki na asfalcie oraz elektrycznego pastucha... ozdobionego zapraszającą na ogrodzony przez niego teren karteczką z napisem ,,przejście". Po drugiej stronie łączki pastuch znowu grzecznie nas przepuszcza. Stajemy teraz przed zboczem tak karykaturalnie stromym, że zaczynamy żałować wyboru przykładnego przejścia szlakiem... Na szczęście wspinaczka nie jest długa, a na szczycie wita nas bardziej cywilizowana droga oznaczona kolorem zielonym. 

Dalej idzie już gładko. Jeszcze tylko chwila wahania na Rozdrożu Ptasim (odejście szlaku czarnego), mała pomyłka przed Rozdrożem Czarnym (dojście szlaku czerwonego), jeszcze jeden niepotrzebny skręt w prawo 1,5 km przed metą... Podsumowując, nadłożyliśmy ponad 4,5 km, ale zdążyliśmy na pociąg. Nawet na ten wcześniejszy.

Komentarze

Popularne posty