Wszystkie kolory Rudaw Janowickich 4/4. Fajka, rylec, piec i most.


Trasa: Bukowiec> (ścieżkami parku krajobrazowego, później czerwonym szlakiem) Mrowiec> Rozdroże pod Mrowcem> (zielonym szlakiem) Karpniki> (żółtym szlakiem) schronisko Szwajcarka> (niebieskim szlakiem) Strużnickie Skały> Starościńskie Skały (dojście do punktu widokowego czarnym szlakiem)> (niebieskim szlakiem) Skała Piec> Skalny Most> Dolina Janówki> (żółtym szlakiem) Rozdroże pod zamkiem Bolczów> Janowice Wielkie, PKP

Długość trasy: 24,8 km

Czas przejścia: 5 godzin 35 minut

Zanim ruszymy w drogę na dworzec w Janowicach Wielkich, musimy jeszcze rozwiązać zagadkę Bukowca. Spoglądając na mapę miejscowości, dostrzegamy krąg druidów, świątynię Ateny, ruiny zamku, pozostałości gotyckiego opactwa... Skąd w małej dolnośląskiej wsi pamiątki po tak wielu okresach i kulturach? Okazuje się, że wszystkie te obiekty (łącznie z kręgiem druidów!) powstały na przełomie XVIII i XIX w., kiedy Bukowcem zarządzał hrabia Fryderyk Wilhelm von Reden oraz jego żona, Fryderyka Karolina. Zgodnie z panującą ówcześnie modą na ogrody romantyczne, wokół istniejącego wcześniej pałacu (przebudowanego w stylu klasycystycznym) zaprojektowano rozległy park, łączący walory naturalnego krajobrazu z elementami małej architektury, przeprowadzającymi odwiedzającego przez różne etapy rozwoju ludzkości. Powstał również folwark, dzięki czemu całe założenie dostarczało właścicielom nie tylko wrażeń estetycznych, ale i sporych dochodów.

Gospodarstwo ozdobne w Bukowcu jest obecnie własnością Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów, która doprowadziła do rewitalizacji zarówno parku, jak i zabudowań gospodarczych. W budynku owczarni mieszczą się obecnie pokoje hotelowe oraz pracownie artystyczne, w stodole- kawiarenka, mała sala koncertowa, a także muzeum poświęcone architekturze pałacowej Dolnego Śląska. Dawny browar stał się oddziałem biblioteki połączonym z wystawą przyrodniczą, a w budynku zarządu urządzono apartamenty na wynajem. Na swą kolej czeka jeszcze dawny budynek mieszkalno- gospodarczy w kształcie podkowy. 


Ornamental Farm Bukowiec- żółty budynek Owczarni i czekająca na rewitalizację ,,podkowa"

Zanim opuścimy Bukowiec czerwonym szlakiem wiodącym na Mrowiec (508 m n.p.m.), eksplorujemy ścieżki parku angielskiego. Najbardziej interesują nas ruiny zamku Kessela, nazwane na cześć przyjaciela hrabiego von Redena. A właściwie nie tyle same ruiny, co towarzysząca im wieża, dająca radość z  widoków rozciągających się na całą wieś, park i sąsiednią dolinę Gór Sokolich (a także na Góry Olbrzymie*, nie wiedzieć czemu pominięte w cytowanej na tablicy informacyjnej wypowiedzi pastora jeleniogórskiego). Architektura wieży jest przy tym przyjazna dla osób z lękiem wysokości- schody wiją się wewnątrz konstrukcji, a taras widokowy ogranicza solidny mur z ceglanymi blankami. 


wieża widokowa przy ruinach zamku Kessela


taras widokowy ogranicza solidny mur z ceglanymi blankami...


widok z wieży zamku Kessela na Śnieżkę

Następna atrakcja, jaka leży na naszej trasie, to krąg druidów. Teraz jednak, kiedy wiemy, że powstał bez udziału nawet jednego druida, trochę trudno nam poczuć jego magię.


krąg druidów w Bukowcu

Kierujemy się ku stawom, z których godny uwagi jest zwłaszcza Kąpielnik, odbijający w swej tafli panoramę Karkonoszy (przynajmniej wtedy, kiedy nie wieje i stawu nie pokrywają burzące lustro zmarszczki).


Staw Kąpielnik


Nad stawem, w okolicach miejsca, gdzie znajdowała się niegdyś renesansowa studnia, napotykamy czerwony szlak. Zanim skorzystamy z jego podpowiedzi, kierujemy się jednak najpierw ku pawilonowi ogrodowemu naśladującemu ruiny gotyckiego opactwa


park krajobrazowy w Bukowcu- opactwo

Po śmierci małżeństwa von Reden budowla pełniła funkcję mauzoleum, ale kiedy zaczęła popadać w rzeczywistą ruinę, sarkofagi przeniesiono na położony obok cmentarz. 


miejsce spoczynku hrabiny i hrabiego von Reden

Prace rekonstrukcyjne Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów przywróciły ,,opactwu" wygląd zbliżony do pierwotnego. Na wieżę prowadzą- jak dawniej- kręcone schody. Niestety drzwi znajdujące się na końcu schodów zamknięte są na kłódkę. 

Kończąc zwiedzanie parku, podążamy za czerwonymi znakami na Mrowiec. Szlak omija szczyt wzniesienia, oferując jedynie widoki na rozsypane na górze skałki. Pod Mrowcem wybieramy zielony wariant prowadzący najpierw przez las, a następnie przez łąkę z panoramą Gór Sokolich do Karpnik.  Dla urozmaicenia, tym razem przechodzimy przez miejscowość właśnie szlakiem zielonym, a nie jak poprzednio- niebieskim. Ta opcja umożliwia nie tylko zakupy w sklepie spożywczym, ale również zobaczenie przedwojennego domu z pięknie odrestaurowanym wzorem konstrukcji szachulcowej oraz zabytkowego kościoła św. Jadwigi.

Z Karpnik wędrujemy znanym nam już żółtym szlakiem łącznikowym do Szwajcarki, gdzie fundujemy sobie późne drugie śniadanie albo, jak kto woli, wczesny obiad. Na wynos.


naleśniki z serem i cynamonem na tle Szwajcarki


Dalej ruszamy na rozdroże pod Jańską Górą, gdzie tym razem wybieramy wyglądające łagodniej niż to do zamku Bolczów, podejście w rejon Strużnickich Skał. Żeby zobaczyć z bliska formacje skalne o tak fantazyjnych nazwach jak Rylec, Fajka czy Szuflandia, musielibyśmy zboczyć ze szlaku, ale wiemy, że bliższy kontakt z gruboziarnistym granitem porfirowatym zapewnią nam za chwilę Starościńskie Skały.


Starościńskie Skały

Punkt widokowy z prowadzącymi do niego wykutymi w skale stopniami pamięta czasy księcia Fryderyka Wilhelma, panującego na włościach karpnickich. Miejsce to ochrzczono wówczas mianem Mariannenfels na cześć żony Hochenzollerna. Pod opisującymi Skałę Marianny miedzianymi literami (których śladów można dopatrzyć się jeszcze dzisiaj) umieszczono żeliwną rzeźbę czuwającego lwa. Lew czuwał nad Starościńskimi Skałami do lat 70. XX w., dopóki - jak to kot- nie poszedł swoją drogą, zatrzymując się dopiero w okolicach zapory nad Jeziorem Złotnickim.

Czarny szlak podprowadza nas bliżej Skały z Lwem, Nosorożca, Widokowej i Starościńskiej Igły, pięknie komponującymi się z odległymi widokami. 


pięknie komponującymi się z odległymi widokami... 


Starościńskie Skały- miejsce uznawane za romantyczne nie tylko w XIX w.

Później wracamy do znaków niebieskich, wiodących nas ku kolejnym malowniczym formacjom skalnym o malowniczych nazwach. Szukając najlepszego obejścia na błotnistym odcinku, spotykamy fotoamatora podróżnika Marka Budzynia. Rozmawiamy chwilę o błocie, indeksie BMI oraz ołtarzu w kościele św. Marcina w Poznaniu. Potem rozchodzimy się każdy w swoim kierunku. My w kierunku Pieca, podobno charakteryzującego się dużym poziomem naturalnej promieniotwórczości. 


ławeczka na Skalnym Piecu

Od Pieca niedaleko zaś do Skalnego Mostu, gdzie mamy okazję podejrzeć wspinaczy w akcji. 


wspinaczka na Skalnym Moście

Tak dochodzimy w końcu do doliny potoku Janówka, której będziemy się trzymać, żeby dotrzeć do Janowic Wielkich. Droga leśna przechodzi w ulicę Robotniczą, a ta wyprowadza nas w okolice Ośrodka Sportu i Rekreacji. Poznajemy to miejsce... To tutaj jedliśmy o północy makaron podczas Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej! Teraz zamiast makaronu czeka na nas pociąg.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

* Góry Olbrzymie- dawna nazwa Karkonoszy


Komentarze

Popularne posty