Weekend z Duchem Gór 1/4. Duch w skalnym tunelu.

tunel skalny na zboczu Witoszy


Trasa: Jelenia Góra, PKP> (żółtym szlakiem) Wzgórze Partyzantów> Wzgórze Kościuszki> Witosza> Staniszów> Grodna, Zamek Księcia Henryka> Sosnówka> (czarnym szlakiem) Ogród Japoński Siruwia> Wodospad Podgórnej> Przesieka

Długość trasy: 21,4 km

Czas przejścia (nie licząc wejścia na wieżę zamku): 4 h 30 min.

Opuszczamy pociąg na stacji w Jeleniej Górze. Moglibyśmy tutaj przesiąść się na zastępczą komunikację autobusową, która dowiozłaby nas w Karkonosze, ale plan jest inny. Korzystamy ze sprawdzonego środka lokomocji, czyli własnych nóg, które zaprowadzą nas tam żółtym szlakiem przez Wzgórza Łomnickie.

Pierwsze ze wzgórz wznosi się zaraz przy dworcu. To zwieńczona wkomponowanym w skały bunkrem z II wojny światowej Parkowa (382 m n.p.m.). Niecałe pół kilometra dalej wyrasta przed nami Wzgórze Partyzantów (412 m n. p. m.), skąd niedaleko mamy do Wzgórza Kościuszki (397 m n.p.m.). Przez to ostatnie szlak prowadzi w dość zagadkowy sposób, jakby celowo omijając wierzchołek z wyeksponowanym zarysem XVI- wiecznej konstrukcji do egzekucji skazańców (od której wzniesienie zwano wcześniej Górą Szubieniczną). Omijamy również kamienny model przekroju geologicznego przez Sudety Zachodnie, mknąc dalej ku dzielnicy Czarne.

W Czarnem nasz wzrok przyciąga renesansowa rezydencja o obronnej architekturze, położona nad potokiem Pijawnik. Pod koniec XX w. przeszła ona gruntowne prace remontowe, dzięki którym niszczejące (po likwidacji znajdującego się tu po II wojnie światowej PGR-u) kamienno- ceglane mury przykryto nowym dachem. Przez kilka lat w dworze działało  nawet centrum szkoleniowo- wystawiennicze, ale obecnie, na skutek przedłużającej się batalii sądowej o prawo do własności obiektu, nie widać tutaj żadnych śladów życia.

Z zabudowań wychodzimy na łąki, a następnie wkraczamy do lasu. Wąską ścieżką pośród kłujących pędów wspinamy się na szczyt Witoszy (484 m n.p.m.). Na przełomie XVIII i XIX w. władający okolicznymi dobrami książę Henryk XXXVIII Reuß- Plauen, wykorzystując naturalne atuty wzgórza, urządził tutaj park z punktem widokowym. Punkt istnieje do dziś, w odróżnieniu od wysadzonego w 1947 r. w powietrze pomnika Bismarcka, z którego ostał się jedynie kamienny cokół.


widok ze szczytu Witoszy na Staniszów i Karkonosze


widok z Witoszy na Gaik


cokół dawnego pomnika Bismarcka na Witoszy

Szlak sprowadza ze szczytu kamiennymi schodkami lawirującymi pomiędzy malowniczymi formami skalnymi- grotami oraz wąskimi przesmykami. Wychodzimy z lasu w Staniszowie, tuż obok odrestaurowanego pomnika poległych w I wojnie światowej oraz znajdujących się w opłakanym stanie budynków dawnej gospody z browarem. Oprócz piwa produkowano tutaj również specjalny likier na bazie sudeckich ziół, który wytwarzany jest do dziś pod nazwą Echt Stonsdorfer (Stonsdorf to dawna nazwa Staniszowa), ale już z ziół alpejskich, w północnych Niemczech.  Pomiędzy niszczejące zabytki, wykorzystywane aktualnie na mieszkania komunalne, wciśnięto przystanek autobusowy udekorowany sprawiającym wrażenie plastikowego muflonem. 

Biegnąca pod górę uliczka prowadzi nas ku murowanemu kościółkowi z cebulastym hełmem. Stojąca na tle jesiennie rudobrązowej Witoszy świątynia skrywa pewną ciekawostkę. Portal wejściowy usytuowany jest mianowicie nieco wyżej niż nawa, w związku z czym do głównej części kościoła wchodzi się z przedsionka nietypowo, po schodach prowadzących w dół. 


kościół Przemienienia Pańskiego w Staniszowie

Zmierzamy teraz w stronę najwyższego wzniesienia Wzgórz Łomnickich, czyli Grodnej (504 m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się niewielki zamek, który nie jest jednak budowlą średniowieczną, a kolejną pamiątką po księciu Henryku. 


Zamek Henryka na wzgórzu Grodna


Zamek Henryka


rzeźba na głazie pod zamkiem

Neogotycką sztuczną ruinę można zwiedzać, choć ,,zwiedzanie" to może nieodpowiednie słowo. W cenie biletu (7 zł normalny) możemy wejść do jednego, praktycznie pustego pomieszczenia z oknami kadrującymi widoki na Karkonosze, a także na taras wieńczący wieżę. Tak czy siak, zajrzeć warto, bo z góry widać pięknie Góry Olbrzymie oraz położony u stóp Grodnej zbiornik retencyjny w Sosnówce.


widok z wieży Zamku Henryka

Podążając w dalszym ciągu za żółtymi znakami, schodzimy właśnie do Sosnówki. Pierwsze, co rzuca nam się w oczy, to przystanek autobusowy, który wygląda... zupełnie nie jak przystanek autobusowy.


przystanek pod Zamkiem Henryka

Potem przekraczamy drogę wojewódzką 366 i zaczynamy rozpoznawać okolicę. Szczególnie znajomy wydaje się kościół oraz znajdująca się przy nim tablica ogłoszeniowa z nazwą miejscowości, która podczas tegorocznego Rajdu Izersko- Karkonoskiego bezlitośnie dała nam do zrozumienia, że od mety dzieli nas jeszcze kilka kilometrów. Jest i słynne podejście szosą przez las, wtedy pogrążony w ciemności... 




Tutaj odbijamy z trasy rajdu na czarny szlak wytyczony w kierunku Borowic i Przesieki. Szosa przechodzi w drogę leśną, a ta, po przecięciu asfaltówki, doprowadza nas do Ogrodu Japońskiego Siruwia. Za płotem widać charakterystyczne dla kultury wschodu pawilony oraz nasadzenia, ale największe wrażenie robi na nas zlokalizowany vis-à-vis plac zabaw.


Siruwia- ogród japoński oraz plac zabaw z 10- metrowymi zjeżdżalniami

Szlak czarny łączy się z zielonym, a przy trasie zaczynają pojawiać się drewniane drogowskazy, kierujące do wodospadu Podgórnej oraz do kaskad Myi. ,,Myja" brzmi jak imię jakiejś antycznej bogini, ale tablica informacyjna ustawiona przy ścieżce pozwala nam się zorientować, że mowa jest o dopływie potoku Podgórna. W jego dolnym biegu, na trzech progach skalnych, formuje się niewielki wodospad. Można do niego podejść, zbaczając delikatnie ze szlaku. 


kaskady Myi

Wodospad Podgórnej to z kolei trzecia pod względem wysokości tego rodzaju atrakcja przyrodnicza w polskiej części Karkonoszy (po Kamieńczyku i Szklarce). Dzięki wypełnionemu wodą zagłębieniu pod kaskadami, miejsce to ukochali zwolennicy przebudzenia mocy metodą Wima Hofa. A także zwyczajne morsy. Ale co to dziś za morsowanie, jeśli temperatura powietrza dochodzi do dwudziestu stopni...


wodospad Podgórnej

Powyżej wodospadu skręcamy w prawo w kierunku Walońskiego Kamienia. Granitową grupę skalną w Przesiece nazywano niegdyś ,,Mannstein" ze względu na widoczne w jednym z głazów zagłębienie przypominające postać ludzką. Oprócz powstałej na skutek wietrzenia sylwetki człowieka, na kamieniu możemy się dopatrzeć również znaku krzyża, pozostawionego już nie przez naturę, ale przez średniowiecznych poszukiwaczy złota i minerałów, zwanych (od rejonu, z którego pochodzili pierwsi z nich) Walończykami lub Walonami.

Przy Kamieniu napotykamy szlak niebieski, którym moglibyśmy dojść aż na Przełęcz Karkonoską... I zamierzamy to wkrótce zrobić.

< następny post

poprzedni post >

Komentarze