Cenne kamienie 1/3. Kamieniec.




Trasa: Kamieniec Ząbkowicki, PKP> (niebieskim szlakiem) Kamieniec Ząbkowicki, pałac> Ożary> Ożary Górne> (zielonym szlakiem) Mąkolno> Złoty Stok

Długość trasy: 20, 1 km

Czas przejścia (nie licząc oczekiwania na zwiedzanie pałacu i zwiedzania): 4 h

Ze Strzelina w pół godziny dojeżdżamy Kolejami Dolnośląskimi do miejscowości Kamieniec Ząbkowicki, od stycznia zeszłego roku posługującej się po raz kolejny, po 75 latach przerwy, dumnym mianem miasta

Z dworca niebieski szlak prowadzi nas ku największej atrakcji Kamieńca, otoczonemu parkiem XIX- wiecznemu pałacowi neogotyckiemu zaprojektowanemu przez Karla Friedricha Schinkla. Fundatorką pałacu była księżniczka niderlandzka Marianna Orańska, której działalność na terenie Dolnego Śląska doprowadziła do rozwoju infrastruktury i gospodarki. Międzygórze zawdzięcza jej zabudowę w stylu szwajcarskim, bez niej nie byłoby też schroniska pod szczytem Śnieżnika. Pamięć o Mariannie do dziś przejawia się w nazwach lokalnych obiektów geograficznych, wód mineralnych czy złóż marmurów.

W parku, oprócz pałacu, znajduje się również stylizowane na grecką świątynię mauzoleum licowane czerwonym piaskowcem, odbudowane z ruin zaledwie kilka lat temu. Po jego wnętrzu oprowadza... duch syna Marianny Orańskiej.


mauzoleum Hochenzollernów w Kamieńcu Ząbkowickim

Najbliższy teren wokół pałacu jest wygrodzony (mimo że przechodzi przezeń szlak turystyczny), ale otwarta brama pozwala na swobodny dostęp codziennie pomiędzy 7:00 a 21:00. Od północnego zachodu mury zabytku obstawione są rusztowaniami. Remont zasilany dotacjami trwa, a jego koniec szacowany jest na rok 2030. Mimo intensywnie prowadzonych prac, obiekt można jednak zwiedzać, co godzinę pomiędzy 10:00 a 17:00. 


wiosennie rozkwitający park wokół pałacu

My trafiamy akurat na dodatkowe wejście o 12:30, dopisane do rozkładu chyba dzięki dużemu zainteresowaniu weekendowemu. Po bilety schodzimy do informacji turystycznej zlokalizowanej w charakterystycznym budynku z czerwonej cegły- dawnym kościele ewangelickim.


pałac w Kamieńcu Ząbkowickim- miejsce zbiórki na zwiedzanie

O 12:30 na miejscu zbiórki zjawia się przewodniczka, która otwiera bramę, wpuszczając nas na teren tarasowych ogrodów. Rozpoczyna swoją opowieść, a my nie możemy oprzeć się wrażeniu, że zamiast żywej oprowadzaczki trafił nam się audioguide... Pani z mikrofonem recytuje tekst wyuczony na pamięć, napisany najwyraźniej przez kogoś o zupełnie innej osobowości. Pytania i interakcje z grupą wywołują u niej natomiast ewidentne rozdrażnienie. Starając się skupić na treści, a nie formie jej przekazania, przemieszczamy się po kolejnych poziomach w kierunku podjazdu z geometrycznym wzorem trawników oraz odrestaurowaną fontanną.

Z tego miejsca fasada pałacu wygląda imponująco. Wodzimy oczami po delikatnej jak koronka dekoracji gzymsów i obramowań okiennych oplatającą bryłę wyposażoną w szereg pączkujących jedna z drugiej wież oraz wieżyczek. Podziwiamy ostrołukowy krużganek zwieńczony odcinającą się śnieżną bielą balustradą tarasu na piętrze. Analizujemy starannie dobraną paletę kolorystyczną materiałów wykończeniowych: łupka, piaskowca oraz glazurowanej cegły.


...z tego miejsca fasada wygląda imponująco...

Następny przystanek na trasie zwiedzania to krużganek fasady. Tutaj, pośród ostrych łuków, sklepień krzyżowo- żebrowych oraz maswerków łatwo odczytać stylistykę neogotycką.


pałac w Kamieńcu Ząbkowickim- neogotycki krużganek fasady


sklepienie krużganka


jeszcze jedno ujęcie wyjątkowo fotogenicznego krużganka

Wchodzimy do wnętrza obiektu. Pokaźna liczebnościowo grupa, która zebrała się na zwiedzanie na 12:30, ledwo mieści się w ciasnych pomieszczeniach parteru. Ekspozycja w pierwszych salach nie jest zbyt imponująca, a dekoracja wnętrz- jeśli przetrwała podpalenie pałacu przez Armię Czerwoną w 1946 r. oraz wywóz części materiałów zachowanych po pożarze na odbudowę powojennej Warszawy, zniknęła pod nałożoną przez ostatniego dzierżawcę warstwą tynku oraz farby olejnej. Z ciekawszych rzeczy możemy zobaczyć okno, przez które Marianna Orańska wkradała się do pałacu, kiedy po wykryciu jej romansu z masztalerzem, a w następstwie tego rozwodzie z Albrechtem Pruskim, objęto ją karą infamii i zakazem przebywania na terenie Prus przez czas dłuższy niż 24 godziny. Żadne z nałożonych na nią ograniczeń nie przeszkodziło jej w odwiedzaniu budowy kamienieckiej perełki, nadzorowanej przez Ferdynanda Martiusa, ucznia Schinkla. Nasz wzrok przyciąga też ,,XIX- wieczne jacuzzi" oraz kamień z pałacowego ogrodu, wyznaczający koniec świata. 


koniec świata w Kamieńcu Ząbkowickim

To już czwarty z końców świata, jaki namierzyliśmy w czasie naszych podróży. Pierwszy znajdował się w Paszkowie k. Polanicy- Zdrój, drugi w Łupkowie w Bieszczadach, trzeci w Sokolikach. 

Kiedy wychodzimy na krużganek wewnętrznego dziedzińca, robi się architektonicznie ciekawiej. Tutaj udało się już odsłonić część oryginalnych polichromii, zrekonstruowano także ażurowe ramy okien z egzotycznego drewna. 


krużganek dziedzińca

Za oknami można za to dostrzec romantyczne dziedzińce z fontannami oraz oplatający elewacje ponad stuletni bluszcz.


widoczny z krużganka dziedziniec

Kierujemy się teraz na piętro, gdzie czeka nas jeszcze więcej konstrukcyjno- wykończeniowych smaczków. Przestrzenne sale reprezentacyjne przekryte dekoracyjnymi sklepieniami palmowymi znajdują się w stanie najbardziej atrakcyjnym poznawczo. Częściowo zostały odrestaurowane, pozwalając wyobrazić sobie życie jakie się w nich niegdyś toczyło- wystawne bale, orkiestrę przygrywającą do posiłków. Mury i posadzki wciąż pozwalają jednak zaobserwować skalę dokonanych na przestrzeni lat zniszczeń.


sklepienie sali jadalnej


sala jadalna- na ścianie widoczny fragment XIX-wiecznych instalacji


arkady na piętrze


sklepienie sali balowej


polichromie odsłonięte w sali balowej


Z sali balowej wychodzimy na całkowicie odnowiony taras, z którego rozpościera się widok na kaskadowy układ ogrodów oraz Góry Złote i Bardzkie w oddali. Już niedługo będziemy zmierzali w ich stronę... 


taras widokowy

Obracając się plecami do widoku, możemy z kolei przyjrzeć się szczegółom fasady pałacu.


widok z tarasu na fasadę pałacu


Pędzimy za przewodniczką z powrotem do wnętrza, na dół, jeszcze raz przez arkadowy dziedziniec, wreszcie robimy ostatni przystanek ponownie w krużgankach wejściowych. Tutaj kończy się trasa zwiedzania, jest czas na pytania... choć lepiej ich chyba nie zadawać.


krużganek w zmienionym po 1,5 h zwiedzania oświetleniu


Po chwili wychodzimy za bramę z powrotem do usianego kwitnącymi zawilcami parku. Lekko wychłodzeni po przechadzce pośród pałacowych murów, ruszamy od razu na szlak.

Ten prowadzi nas przez pocysterski zespół klasztorny. Podobno za czasów księżniczki Marianny w tutejszym ogrodzie opackim (który planuje się odtworzyć) hodowano nawet ananasy!


kościół pocysterski w Kamieńcu Ząbkowickim


Brukowanego traktu prowadzącego do zespołu klasztornego strzeże kamienny Jan Nepomucen. Robimy zdjęcie. A niech to, chyba już dopadł nas wirus nepomucki...


kamieniecki Jan Nepomucen


Dalej wędrujemy poboczem drogi wojewódzkiej 390. Przekraczamy most na Nysie Kłodzkiej, po czym na szczęście odbijamy z trasy bitumicznej w las. W las biały od przebiśniegów! Wpatrujemy się w nie z takim zachwytem, że gubimy niebieskie znaki.


...las biały od przebiśniegów...


Kiedy kończy nam się równoległa do przebiegu szlaku ścieżka, dążymy ku właściwej na azymut. Po drodze odnajdujemy bardzo wiekowy dąb.

Wychodzimy teraz na pola. Na granicy zielonego pasa trawy i świeżo zaoranej ziemi bieleje odnowiona XIX- wieczna kapliczka.




Dochodzimy do szosy, która doprowadza nas do wsi Ożary. Mamy teraz przed sobą dłuższy odcinek bitumiczny. Niebieskie znaki dają nam tylko chwilę wytchnienia, wskazując równoległą do szosy ścieżkę biegnącą wzdłuż potoku, pomiędzy domostwami. Szybko wzbudzamy niezdrowe zainteresowanie wśród wszystkich miejscowych psów.

Nasz wzrok przyciągają pomalowane na biało zbudowania z błękitnymi okiennicami, na których tle wyeksponowano artystyczną ceramikę. To Przystanek Raj- artystyczne gospodarstwo agroturystyczne.

Z Ożarów kierujemy się na Mąkolno, gdzie nie możemy oprzeć się wrażeniu, że już tu kiedyś byliśmy...

Stąd już niedaleko do Złotego Stoku, Złotego Jaru, Gór Złotych oraz wielu innych złotych atrakcji...




Komentarze