Mewy, Black Sabbath i Peaky Blinders (KDB on tour).
![]() |
| Iron:Man na Placu Królowej Wiktorii w Birmingham |
Jestem na wyjeździe służbowym w Birmingham. Przyleciałam dzisiaj najwcześniejszym porannym lotem z Poznania (z przesiadką we Frankfurcie), a wracam jutro. Wylot 5:55 z BHX. Przez cały dzień widziałam tylko lotnisko, hale centrum wystawienniczego NEC oraz rzędy identycznych, ceglanych domków przy Coventry Road, którą taksówka wiozła mnie do hotelu. Jutro muszę wstać o 3:30, więc też wiele więcej nie zobaczę. Szkoda, bo taksówkarz mówił, że Birmingham jest bardzo ładne...
Kładąc się do łóżka, słyszę dobiegające zza okna skrzeczenie mew. Skąd tu te mewy? Przecież drugie pod względem liczby ludności miasto w Anglii nie leży nad morzem. Zmęczona po całym dniu, zasypiam nie znajdując odpowiedzi na to pytanie.
***
Niedziela, czwarta rano. Podchodzę do stanowiska odprawy na lotnisku. Nie mam co prawda bagażu rejestrowanego, ale nie udało mi się odprawić on-line, muszę więc zrobić to tutaj. Pracownik lotniska bierze ode mnie paszport, a potem prosi jeszcze o numer rezerwacji zrobionej przez moją szefową. Po jego minie poznaję już, że jednak nie odlecę o 5:55.
- Przykro mi- mówi.- Płatność za rezerwację nie przeszła, trzeba kupić nowy bilet.
Siadam na plastikowym krzesełku w hali odlotów i szukam połączenia, na które byłyby jeszcze wolne miejsca. 13:30, bezpośredni. Kupuję. Niespodziewanie zyskuję bardzo dużo wolnego czasu. Przy kawie i croissancie, korzystając z lotniskowego Wi-fi, sprawdzam jaki autobus dowiezie mnie do centrum Birmingham. Znajduję pośpieszny X1, który dociera tam w nieco ponad pół godziny. Doskonale- akurat powinno zacząć robić się jasno.
***
Wysiadam na ostatnim przystanku, czyli Dale House przy Albert Street i kieruję się w stronę katedry św. Filipa. Przecinam zielony skwer, pośrodku którego wznosi się świątynia, aby dotrzeć do Colmore Row. Skręcam w Eden Place, bo mój wzrok przyciągają charakterystyczne brytyjskie czerwone budki telefoniczne. Szkoda, że służą jedynie jako słupy ogłoszeniowe oraz miejsce, w którym można zostawić butelkę z niedopitym piwem. Pośrodku Edmund Street stoi samotna mewa siodłata.
![]() |
| Budki telefoniczne przy Eden Place. |
![]() |
| Skąd te mewy...? |
Przechodzę pod kamiennym łukiem łączącym dwa budynki Birmingham Museum & Art Gallery. Kształtem i dekoracją przypomina trochę Ponte dei Sospiri z Wenecji. Powoli gasną nocne iluminacje, a służby oczyszczania miasta zmiatają wspomnienia po sobotnich imprezach. Wychodzę na najbardziej reprezentacyjny plac centrum- Chamberlain Square przechodzący płynnie w Victoria Square. Wznosi się tutaj neoklasycystyczny ratusz (Town Hall) oraz pełna przepychu siedziba rady miejskiej (Council House), zbudowana w epoce wiktoriańskiej. Do tego neogotycka iglica upamiętniająca burmistrza patronującego placowi oraz kilka szklanych fasad w tle. Całość uzupełnia olbrzymia fontanna oraz pomniki- wśród nich Iron:Man nawiązujący do przemysłowej historii regionu. Właśnie taka mieszanka architektury współczesnej i historycznej stanowi wizytówkę miasta.
![]() |
| Bridge of Sighs i współczesna architektura w tle |
![]() |
| Chamberlain Memorial na tle szklanych fasad. |
![]() |
| Chamberlain Square. |
![]() |
| Chamberlain Memorial w jesiennej odsłonie. |
![]() |
| Połączone kamiennym łukiem budynki muzeum. |
![]() |
| Fontanna na Victoria Square. |
![]() |
| Wiewiórka przemykająca przez Victoria Square, w tle Council House. |
Kontynuuję wędrówkę na południowy zachód. Przecinam Centenary Square, gdzie skromna rotunda upamiętniająca ofiary I wojny światowej sąsiaduje z awangardową, szklaną bryłą biblioteki oplecioną ażurową metalową siatką. W narożniku znajdującego się aktualnie w przebudowie placu przystanęli trzej inżynierowie związani z miastem: Matthew Boulton, James Watt i William Murdoch. Panowie współpracowali przy produkcji i udoskonalaniu silników parowych, przyczyniając się do rozwoju rewolucji przemysłowej. Pewnie dlatego zostali ozłoceni...
![]() |
| Birmingham Library |
![]() |
| Boulton, Watt i Murdoch. |
A skoro jesteśmy już przy rewolucji przemysłowej, to właśnie wtedy powstał jeden z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych elementów tkanki urbanistycznej aglomeracji. Odkryję go zaraz, idąc z Centenary Square wzdłuż Broad Street. A przy okazji rozwiążę zagadkę mew.
Staję na moście, który do 2019 r. nazywał się po prostu Broad Street Bridge. Teraz to Black Sabbath Bridge, na cześć zespołu metalowego założonego w Birmingham w 1968 r. Spoglądam w dół przez kraty przyozdobione flagami, kwiatami i nietoperzami dla upamiętnienia niedawno zmarłego Ozzy'ego Osbourne'a. Poniżej, jak okiem sięgnąć, ciągną się kanały, które kiedyś służyły do transportu barkami węgla, szkła, żelaza czy półproduktów do wyrobu czekolady. Dzisiaj biegnące wzdłuż nich ścieżki holownicze przekształcone zostały w trasy spacerowe, biegowe oraz rowerowe, a zacumowane wzdłuż brzegów barki stanowią atrakcję turystyczną. System schodków i mostków pozwala zaś sprawnie przemieszczać się pomiędzy poszczególnymi odnogami.
![]() |
| Black Sabbath Bridge. |
![]() |
| Upamiętnienie Ozzy'ego. |
![]() |
| New Main Line Canal. |
![]() | |||||
| Barki zacumowane przy New Main Line Canal. |
![]() |
| Zbliżenie barki. |
Idę zatem najpierw wzdłuż New Main Line Canal w kierunku Legoland Discovery Centre, przed którym stoi zbudowana z klocków żyrafa. Potem przechodzę na drugi brzeg, by zawrócić w stronę Gas Street Basin. Po drodze mijam trochę sztuki. ,,Battle of Gods and Giants" Rodericka Tye przy Brindleyplace Bridge przypomina rozciętą chmurę, a jest podobno metaforą miasta poprzemysłowego w okresie transformacji. Człowiek z sercem zamiast głowy przy budynku The Cube okazuje się fragmentem instalacji ,,The Lovely People" Arrona Birda znanego też jako Temper. Przy wejściu do kompleksu handlowo-biurowego The Mailbox stoi za to olbrzymia lampa kreślarska (,,Anglepoise Lamp Sculpture", Lucy Holmes).
![]() |
| żyrafa przed Legoland Discovery Centre |
![]() |
| "Battle of Gods" |
![]() |
| "Urban", rzeżba z cyklu "The lovely people". |
![]() |
| Anglepoise Lamp Sculpture. |
Oddalam się od kanałów, przemieszczając się w stronę dzielnicy chińskiej (Chinese Quarter), skupionej wokół Hurst Street. Tutejsze Chinatown zaczęło rozwijać się w latach 60. XX w. za sprawą imigrantów z Hong Kongu. Nie jest duże, ale wyróżnia się w przestrzeni miejskiej- już zbliżając się do prowadzącego doń przejścia podziemnego natykam się na kilkunastometrową betonową pagodę oraz strzegącego ją lwa shíshi.

Chińska pagoda na tle wieżowca Beetham Tower mieszczącego hotel Radisson Blu.

Mural namalowany w 2023 r. przy okazji obchodów Chińskiego Nowego Roku (Gent48).
Do Chinese Quarter przylega dzielnica LGBT, nie dziwi mnie więc pomalowany na tęczowo plac na skrzyżowaniu Hurst Street and Ladywell Walk. To też strefa interesująca kulturalnie- przy Hurst Street siedzibę ma Birmingham Hippodrome- jeden z najbardziej obleganych teatrów w Wielkiej Brytanii, a na skrzyżowaniu z Inge Street mieści się muzeum Back to Backs- kapsuła czasu pozwalająca przyjrzeć się życiu codziennemu XIX-wiecznych robotników z Black Country (jak nazywano, ze względu na zanieczyszczenie powietrza, obszar przemysłowy pomiędzy Birmingham a Wolverhampton). Nieco dalej, przy Station Street, znajduje się legendarny pub The Crown, w którym po raz pierwszy zagrał zespół Black Sabbath (wcześniej Earth). Od 2014 r. pub jest nieczynny, ale podobno są plany na jego rewitalizację. Póki co w jego oknach eksponowane są zdjęcia muzyków.
![]() |
| Birmingham Hippodrome. |
![]() |
| The Crown- kolebka heavy metalu. |
![]() |
| Mural dedykowany Black Sabbath przy Navigation Street (Mr Murals). |
Mijam futurystyczną, powyginaną bryłę Grand Central Shopping Centre wybudowanego ponad odnowioną stacją kolejową Birmingham New Street. Grand Central związano specjalnym łącznikiem z sąsiednim Bullring o jeszcze bardziej zaskakującej formie architektonicznej. Podczas gdy Grand Central może się kojarzyć co najwyżej z pękiem połyskujących wstążek, Bullring nazywany jest ,,budynkiem z folii bąbelkowej" albo ,,statkiem obcych". Od strony skrzyżowania Park Street z Moor Street przypomina zaś ewidentnie Bukę z ,,Muminków"...
Kręcę się jeszcze chwilę po centrum, po czym decyduję, że czas wracać na lotnisko. Zupełnie zapominam o tym, że to właśnie w Birmingham na przełomie XIX i XX w. działał gang uliczny, który stał się inspiracją dla twórców serialu ,,Peaky Blinders". Nie zaglądam więc do dzielnicy Digbeth, gdzie kręcono niektóre sceny i gdzie powstało sporo murali związanych z bohaterami produkcji. O rodzinie Shelby'ch przypominam sobie dopiero w hali odlotów, przy szyldzie restauracji Shelby & CO. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zamówić fish & chips Finna albo burgera Tommy'ego...
![]() |
| herb i motto Birmingham nad wejściem do gmachu Victoria Law Courts |
< następny post




























Komentarze
Prześlij komentarz