Bunkrów nie ma, ale... jest Oriento Expresso.
W podróż z Oriento Expresso wyruszyliśmy pierwszy raz w zeszłym roku. Spodobało nam się, więc wracamy, zwłaszcza że tym razem Rajdy Przygodowe zabierają nas na nowe tereny, do Zakrzewa w gminie Dopiewo.
Wysiadając z pociągu na stacji kolejowej w Palędziu, przypominamy sobie że jednak już kiedyś kręciliśmy się w tych okolicach. Przeszliśmy przecież (nie bez trudności) cały żółty szlak prowadzący nad Jezioro Lusowskie. Po rozdaniu map okaże się, że i tym razem będzie nam dane nad ten akwen zawędrować. Póki co, rozgrzewamy się jednak na trzykilometrowej trasie dzielącej nas od bazy zawodów, czyli Domu Strażaka w Zakrzewie.
Przed dziewiątą wychodzimy na start trasy pieszej TP25, zlokalizowany na narożniku ulic Niezłomnych i Gajowej, czyli niecałe 800 m od bazy. Tam otrzymujemy mapy: mapę-matkę w skali 1:25 000 oraz dwie mapy w skali 1:10 000. Do zaliczenia jest aż 30 punktów, co nie napawa nas optymizmem, biorąc pod uwagę, że rok temu punktów było 28, a ledwie zmieściliśmy się w limicie czasowym. Tegoroczne mapy wydają się jednak obiecywać nieco łatwiejszą trasę. Po krótkiej analizie materiału krystalizuje się prosta strategia- najpierw zaliczamy całe Zakrzewo, potem Otowo i do mety. Proste? Proste! Słuchamy ostatnich wskazówek od organizatorów- tym razem nie natkniemy się na gniazdo orła bielika, musimy natomiast powstrzymywać się od zabierania fantów uszykowanych na niektórych punktach dla dzieci startujących drużynowo na trasie TP10... A będą kusiły...
![]() |
| Nagrody na punktach (ale nie dla nas). |
Podobnie jak większość uczestników, zaczynamy od punktów zlokalizowanych na wschodzie mapy BnO Zakrzewo. Najpierw 36 (dołek), potem skraj polany (37) i zagłębienie terenu (38). Do tego momentu idzie gładko. Trochę problemów przysparza nam natomiast 41, zwłaszcza że kryjący się pod tym numerem dołek okazuje się dość mocno zamaskowany.
![]() |
| Podchwytliwe 41. |
Z igliwiem i pająkami we włosach oraz lekkim obłędem w oczach wynurzamy się z zarośli wprost na idącą drogą parę spacerowiczów, która dyskutuje właśnie o tym, że w okolicy rozgrywają się dzisiaj zawody na orientację. Służymy za doskonałą ilustrację tej aktywności.
Pędzimy teraz ku 39 na narożniku ogrodzenia. Potem prostą drogą na 35 (dołek) i do nieodległego 34 (znów róg ogrodzenia). Dalej na północ do 32 (obniżenie terenu), 31 (wykrot) oraz 40 (obniżenie terenu pomiędzy płotami). I znów na południowy zachód: po 33 (dołek) oraz 45 (obniżenie terenu).
Większych trudności nie sprawiają nam 44 (skraj mokradeł), 43 (wykrot) ani 42 (polanka). Gorzej jest z dwoma ostatnimi punktami w obszarze Zakrzewa. 46 (koniec przecinki) atakujemy od strony ogródków działkowych w Sierosławiu, trochę obawiamy się bowiem zaznaczonej od strony północno-wschodniej plamy w kształcie wieloryba. Wygląda jak gęstwina, w dodatku podmokła. Kiedy próbujemy ją ominąć, rzeczywiście natrafiamy na jakieś straszne chaszcze, w których stoi... dziewczyna z ogromnym nowofunladem na smyczy. Co robią w tych zaroślach, trudno powiedzieć. No ale co my tutaj robimy? Otóż próbujemy nakierować się na 47. Interesujący nas dołek powinien znajdować się na polance dostępnej z przesmyku pomiędzy bardziej gęstym a mniej gęstym laskiem. Cóż, jeśli był kiedyś tutaj jakiś przesmyk, dawno już zarósł. Przedzieramy się więc przez gąszcz i wychodzimy... raczej nie tam gdzie chcieliśmy. Cofamy się, namierzamy polanę od drugiej strony. Kręcimy się po niej zdezorientowani przez dłuższą chwilę, już prawie całkiem tracąc nadzieję. W końcu wchodzimy jednak wprost na dołek z lampionem.
Jesteśmy dobrej myśli, bo nie minęła nawet połowa czasu, a my mamy zebraną ponad połowę punktów. Przekraczamy szosę prowadzącą do Buku i kierujemy się w stronę Otowa. Po około półtorakilometrowym spacerze docieramy na skraj lasu, próbując zorientować się na mapie. Nowo powstające osiedla nieco zaburzyły naszą percepcję, podobnie jak przestawienie się na inną skalę mapy, ale w końcu udaje nam się umiejscowić na właściwym skraju pola.
Ruszamy zatem po dołek legitymujący się liczbą 56. Następnie atakujemy 55 (wyrobisko) oraz 50 (kolejny dołek). Teraz musimy ułożyć jak najsprytniejszą trasę pomiędzy poukrywanymi w lesie mokradłami. Przemykamy się więc do 51 (rów), potem do 52 (charakterystyczne drzewo), a następnie ścieżką ułożoną z palet na drugą stronę przez rozlewisko Jeziora Lusowskiego.
![]() |
| Spotkanie na trasie. |
Podejmujemy dwa punkty położone w nieco suchszych obniżeniach terenu: 53 i 54, po czym wracamy na mokradła po 68 (róg ogrodzenia), 59 (szczyt górki) i 57 (koniec przecinki). Zostały jeszcze trzy punkty: charakterystyczne drzewo nad strumieniem (58), zakręt ścieżki (60) oraz wykrot przy płocie (61). Teraz wystarczy tylko wydostać się z terenów BnO Otowo i nakierować się na metę. Nie do końca wiemy gdzie jesteśmy, ale stwierdzamy, że pójście na południe i na wschód będzie dobrym pomysłem. Rzeczywiście, wkrótce wychodzimy na ścieżkę rowerową biegnącą wzdłuż ulicy Zakrzewskiej, która, jak sama nazwa wskazuje, prowadzi w stronę Zakrzewa.
Na mecie meldujemy się z ponad godzinnym zapasem względem limitu czasowego. Zadowoleni z tego wyniku, odbieramy dyplomy oraz talony na posiłek. W okienku wydawczym spotyka nas jednak rozczarowanie- okazuje się, że catering dowiózł za mało porcji i musimy czekać. Czekamy więc, chwilowo zadowalając się bezalkoholowym Miłosławem. Ostatecznie jednak czekanie się opłaci, bo zamiast standardowej porcji ryżu dostaniemy... specjalnie zamówioną pizzę. A ta da nam tyle mocy, że w drodze powrotnej na pociąg w Palędziu przeprowadzimy jeszcze akcję ratunkową uwięzionej na budowie sarenki...
![]() |
| Talon na pizzę :) |
![]() |
| Mapa-matka. |
![]() |
| Schemat naszej trasy na terenie BnO Zakrzewo. |
![]() |
| Schemat naszej trasy na terenie BnO Otowo. |
< następny post










Komentarze
Prześlij komentarz