Magia czerwonej kropki 1/17. Mocny start.

podejście na Wielką Czantorię


Trasa: Ustroń- Zdrój stacja PKP> Równica> Ustroń- Polana> Czantoria Wielka> Przełęcz Beskidek> schronisko na Soszowie Wielkim

Długość trasy: 16,1 km

Czas przejścia: (nie licząc zakupów w Ustroniu- Polanie) 4 h 10 min.


W sobotę 22. sierpnia około 15:30, a nawet wcześniej (dzięki temu że pociąg, który był autobusem, nie jechał przez Skoczów), meldujemy się w okolicach dworca kolejowego w Ustroniu- Zdroju. Na tyłach budynku, wciśnięta gdzieś za postojem taksówek, stoi niepozorna tablica przykryta drewnianym daszkiem. Nie wiedzieć czemu, na wspierających ją słupach wisi kilka par używanych butów, a co pewien czas można zaobserwować podchodzące samotnie, parami lub w grupach osoby pragnące koniecznie zrobić sobie przy owej tablicy zdjęcie... Rozwiązanie tajemnicy jest proste- to tutaj zaczyna się (lub kończy) Główny Szlak Beskidzki, ponad 500- kilometrowa trasa wiodąca przez Beskid Śląski i Żywiecki, Pogórze Orawsko- Jordanowskie, Gorce, Beskid Sądecki oraz Niski, a także Bieszczady. To tutaj odnajdziemy symbolizującą początek (koniec) czerwoną kropkę w białej obwódce. 

W tym roku pokonanie GSB w całości okazuje się całkiem popularnym sposobem na spędzenie wakacji. Niektórzy biją na trasie rekordy prędkości, inni nie mogą się zdecydować na kierunek, więc sprawdzają trasę ze wschodu na zachód, a potem z zachodu na wschód. Jeszcze innym nie wystarcza 500 km- ci dokładają do GSB 440 kilometrów Głównego Szlaku Sudeckiego... My zakładamy klasyczne przejście od Ustronia do Wołosatego, możliwie ,,na lekko" (Nie, nie możesz wziąć siedemnastu par majtek) i z podziałem na nie dłuższe niż 40- kilometrowe fragmenty. Pierwszy odcinek, jako że startujemy po południu, jest wyjątkowo krótki, ale to nie znaczy, że nie można się na nim zmęczyć. Przed nami dwa solidne podejścia- najpierw na Równicę, a potem na Wielką Czantorię

Tymczasem centrum Ustronia przypomina atmosferą nadmorski kurort. Pogoda sprzyja rozłożeniu ręcznika nad Wisłą i oddaniu się relaksowi w towarzystwie wody oraz słońca. Opieramy się tej pokusie, by powoli piąć się do góry za czerwonymi znakami. Idziemy uliczkami miasta, a później dróżkami leśnymi. Obok Kamienia Ewangelików, wokół którego w okresie kontrreformacji wyznawcy protestantyzmu gromadzili się potajemnie na nabożeństwach, odnajdujemy źródełko z lodowatą wodą, którą ochoczo napełniamy bidony. 


Kamień Ewangelików na zboczu Równicy


Jeszcze kilkaset metrów i przed nami pojawia się budynek dawnego schroniska PTTK (obecnie prywatnego gościńca) Równica. A wokół niego... Asfalt, gofry, pamiątki, ryby kuflowe, piwo wędzone... Uciekamy czym prędzej, ścinając zakręty szosy na zejściu do Ustronia - Polany. W łatwy sposób tracimy całą zdobytą wysokość, czego zaraz będziemy żałować, wspinając się na Czantorię. Najpierw jednak wykorzystujemy okazję na zrobienie zakupów spożywczych w pobliskim markecie, nie oddalonym zbyt mocno od szlaku, a kuszącym z dystansu wielkim zielonym szyldem. 


wieża widokowa na Czantorii


Czantorię (995 m n.p.m.) już trochę znamy, więc nie żal nam aż tak bardzo, gdy docieramy na szczyt po zamknięciu wieży widokowej. Schodzimy do Przełęczy Beskidek, a po niedawnym upale nie zostaje ani śladu. Przeciwnie, wokół nas gęstnieją niskie chmury, z których zaczyna nawet lekko kropić. Gdyby Schronisko na Soszowie nie było obwieszone choinkowymi lampkami, moglibyśmy je nawet przegapić... W otaczającym nas mleku wyróżniają się jedynie żółte światełka. Docieramy na miejsce dziesięć minut przed końcem pracy bufetu, czym prędzej zamawiamy więc pierogi, a potem relaksujemy się w jadalni rozbrzmiewającej muzyką Starego Dobrego Małżeństwa oraz opowieściami o wschodach słońca na Szyndzielni. Oraz oczywiście o GSB, bo jak się okazuje, schronisko jest wypełnione ochotnikami, którzy będą się mierzyć z trasą, a także śmiałkami, którzy są na jej końcu i gotowi są nawet przy myciu zębów podzielić się wskazówkami. Być może dzieje się tak dzięki oferowanym przez schronisko zniżkom dla planujących pokonać trasę Ustroń- Wołosate za jednym zamachem, a być może dzięki atmosferze wielkiego początku...


Komentarze

Popularne posty