Magia czerwonej kropki 12/17. Z powodu napotkania bagna pod Bartnem nie dodajemy gazu.

dzwonek na zejściu do Chyrowej


Trasa: bacówka w Bartnem> Przełęcz Majdan> Magura Wątkowska> Świerzowa> Kolanin> Przełęcz Hałbowska> Kąty> Łysa Góra> Chyrowa

Długość trasy: 34,1 km

Czas przejścia (łącznie z chodzeniem w kółko po lesie w okolicach Bartnego): 9 godzin

Poranek znowu wita nas deszczem. Na śniadanie nie można zamówić pierogów po łemkowsku, a więc zadowalamy się smutną jajecznicą i jeszcze smutniejszymi parówkami (zapasy z Hańczowej nie okazały się aż takie pokaźne). Po ósmej wyruszamy zmierzyć się ze słynnymi błotami przed Przełęczą Majdan.

Błota rzeczywiście robią wrażenie. Na początku jesteśmy w stanie je przeskakiwać, potem robi się coraz trudniej. Zaczynamy obchodzić co bardziej rozlane bagniska dookoła, a im bardziej je obchodzimy, tym bardziej oddalamy się od szlaku. W końcu gubimy go na dobre. Oczywiście nie ma zasięgu, a nie wgraliśmy sobie wcześniej na żadne z urządzeń mobilnych śladu trasy, więc możemy się posiłkować jedynie mapą z przewodnika po GSB (skala 1:50 000) oraz elementami wychwytywanymi przez GPS (tj. nieistniejącą miejscowością Świerzowa Ruska oraz granicą województwa Małopolskiego). No i własną orientacją w terenie, która nie działa zbyt sprawnie, zważywszy na to, że zmierzając cały czas na północny zachód, wracamy kilkukrotnie w to samo miejsce. Kiedy kiełkuje w nas obawa, że za chwilę zaczniemy znajdować dziwne patyki powiązane w pęczki, trafiamy nagle na oznaczenia szlaku żółtego. Ta wskazówka pozwala nam odnaleźć szlak czerwony i po 1,5 h od opuszczenia bacówki osiągnąć Przełęcz Majdan.

Z przełęczy pniemy się na Magurę (829 m n.p.m.), jeden z wierzchołków masywu Magury Wątkowskiej. U celu odnajdujemy kilka pomników, termometr pokazujący 10 stopni Celsjusza, skrzynkę z pieczątką oraz  małą kolekcję skał przytaszczoną najwyraźniej z innych szczytów. Podziwiając fanów noszenia kamieni w plecaku, wkraczamy na teren Magurskiego Parku Narodowego. Tymczasem odpuszcza nam deszcz. 


kolekcja górskich kamieni na Magurze


Przez Świerzową i Kolanin wędrujemy ku Przełęczy Hałbowskiej. Stąd niedaleko mielibyśmy do poznanej już przez nas Krempnej, ale tym razem odbijamy na Kąty, wsi niezmiernie ważnej dla wszystkich pokonujących GSB. Dlaczego? Oczywiście ze względu na sklep spożywczy. Spotykamy w nim po raz kolejny znajomych z trasy Ustroń-Wołosate, którzy opowiadają nam o noclegu w wiacie pod Magurą i planach na wieczorne gotowanie zupy grzybowej. Sami zatrzymujemy się przed półką z pieczywem, dumając nad tym czy wybrać chleb czy bagietkę. Z kłopotu wybawia nas wkraczający do sklepu lekko roztańczonym krokiem tubylec: Weź kobiecie bagietkę, widzisz, że spadła z masy od tego chodzenia!


owce nad Kątami


Z bagietką w plecaku wdrapujemy się w okolice Grzywackiej Góry. Sam szczyt (z wieżą widokową) GSB jednak omija, prowadząc nas dalej ku Górze Łysej (641 m n.p.m.). Tutaj moglibyśmy przybić pieczątkę, gdyby ktoś przed nami nie zabrał jej ze sobą na pamiątkę. 


cerkiew w Chyrowej


Ślizgając się po błocie (gdzież mu jednak do błota spod Bartnego!) schodzimy do Chyrowej. Tu trafia nam się nocleg z dostępem do pralki (ale oduczyliśmy się już korzystać z takich dobrodziejstw cywilizacji) oraz twórczości Andrzeja Stasiuka (konkretnie ,,Dukli", a Dukla w końcu niedaleko). Wieczór otula nas ciszą i spokojem, poranek obudzi nas muczeniem krów.


Komentarze

Popularne posty