Nafciarze i rycerze (KDB on tour).

fragment ekspozycji w zamku w Nowym Wiśniczu



Kiedy szukaliśmy dojazdu na MEMP Kierat, zawiodły nas portale takie jak e-podróżnik czy Rome2Rio. Ale to nie znaczy, że do małopolskich Słopnic nie dojeżdża transport publiczny. Wręcz przeciwnie, na terenie powiatu limanowskiego działa całkiem sporo prywatnych przewoźników, operujących na rozbudowanej, choć nieco chaotycznej siatce połączeń. Uporządkować ten galimatias stara się strona internetowa komunikacja.powiat.limanowski.pl, ale ponieważ nazwy przystanków często bazują na nomenklaturze stosowanej przez miejscowych, trudno znaleźć je na mapie. Biorąc pod uwagę, że na terenie samych Słopnic znajduje się 48 (sic!) przystanków, zaplanowanie podróży bez obejrzenia rozkładu wiszącego w konkretnej lokalizacji (a czasem również bez konsultacji z lokalsami) graniczy z cudem. I tak, można na przykład przegapić pojazd z wetkniętą za szybę kartką ,,Stara Wieś", z dopiskiem ,,Staniasze", a potem dowiedzieć się, że jechał do Słopnic...

Sytuację ratują autobusy MLD (Małopolskie Linie Dojazdowe) obsługiwane przez Koleje Małopolskie. Co prawda nie dojeżdżają wszędzie (do Słopnic na przykład nie), ale za to kursują również w weekendy. My skorzystaliśmy z linii A3 (Limanowa-Nowy Wiśnicz-Bochnia), która pozwoliła nam przy okazji trochę pozwiedzać. Bochnię poznaliśmy już przy okazji innej wyprawy, ale Pogórze Wiśnickie oraz Beskid Wyspowy kryją jeszcze inne perełki.



L I M A N O W A



Kiedy myślimy o Polsce w kontekście wydobycia ropy naftowej, pierwszymi skojarzeniami będą okolice Gorlic, Krosna (Bóbrka) i Jasła, a więc pogranicze Małopolski i Podkarpacia. Na początku XX w. ropy poszukiwano jednak również w Beskidzie Wyspowym, na przykład na zboczach góry Kamionna, w Starej Wsi, Męcinie, Skrzydlnej, Dobrej, w Pisarzowej, Klęczanach i Kaninie. W latach 1907-1934 w Sowlinach (dzisiaj dzielnica Limanowej) działała rafineria, o czym przypomina stworzony przez Lokalną Organizację Turystyczną Limanowski Szlak Nafty. Szlak bazuje na sprawdzonym koncepcie wrocławskich krasnali, zachęcając nas do odnalezienia w przestrzeni miejskiej figurek pięciu Nafciaków.

Trasa zaczyna się w parku miejskim, przy klasycystycznym Dworze Marsów z przełomu XVIII i XIX w., mieszczącym dzisiaj Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej, prezentujące m.in. wystawę opowiadającą o ,,gorączce czarnego złota". Rodzina Marsów przyczyniła się do powstania rafinerii w Sowlinach, na jej cześć pierwszego z Nafciaków ochrzczono zatem Marsikiem.




Nafciak Marsik przy Dworze Marsów



Drugi przystanek na trasie to ukryty przy budynku Starostwa Powiatowego Benek Bednarz. Ukryty bardzo dobrze, bo nam na przykład nie udało się go odnaleźć... Może ze względu na prowadzony w sąsiedztwie remont, a może dlatego, że limanowscy bednarze dobrzy są w zabawie w chowanego. Fabryka beczek stanowiła integralną część rafinerii ropy naftowej, działała też w jej budynkach nadal już po zakończeniu przetwórstwa ropy. W 1945 r. pracownicy bednarni zdemontowali i ukryli część zachowanych maszyn, uniemożliwiając Niemcom ich wywóz do III Rzeszy. 

Dalej kierujemy się w stronę rynku, gdzie nogi w sadzawce moczy Nafciak Florek (od św. Floriana, patrona strażaków). Skrzat trzyma wiaderko z wodą i nosi strażacki hełm. 




Nafciak Florek



Zatrzymujemy się przy tzw. Buzodromie- betonowym pawilonie z końca lat 60. XX w., zaprojektowanym przez architekta Jana Buzka. Według powszechnej opinii, władze PRL poleciły wzniesienie tej ,,odlotowej" budowli-rzeźby w celu przyćmienia widoku na stojącą tuż obok bazylikę. Paradoksalnie, bardziej zasłoniło kościół wkomponowane w Buzodrom podczas modernizacji z 2010 r. centrum informacji turystycznej w spółce ze zlokalizowaną na dachu kawiarnią. Próbując złapać ciekawy kadr łączący modernistyczną fanaberię na pierwszym planie ze strzelistą kamienną wieżą w tle, chcielibyśmy usunąć parasolki z logo (i to nawet nie lokalnego) browaru, a chaotyczną identyfikację wizualną zastąpić jednym, eleganckim neonem.




Buzodrom i Bazylika



limanowski Buzodrom z bazyliką w tle (tak jest...)



...a tak mogłoby być (pomógł ChatGPT).



Przy bazylice, kryjącej we wnętrzu uznaną za cudowną XI-wieczną pietę z drewna lipowego, usadowił się czwarty z Nafciaków, budowniczy Drabik.




wieża bazyliki




Nafciak Drabik




Kontynuujemy wędrówkę ulicą Jana Pawła II, w wejściu do Branżowej Szkoły I Stopnia Cechu Rzemiosła i Przedsiębiorczości odkrywając ostatnią z figurek, umieszczoną nietypowo na ścianie budynku. Początkowo szukamy mylnie przy aptece, sugerując się mianem Aptekarza Ignaca (nawiązanie do Ignacego Łukasiewicza, pioniera przemysłu naftowego, a z zawodu farmaceuty).




Aptekarz Ignac



Idąc dalej, dotrzemy do ulicy Kopernika, przy której znajduje się przystanek linii A3. Jedziemy dalej, do Nowego Wiśnicza.



 W I Ś N I C Z



W II poł. XIV w. Jan Kmita poleca wznieść zamek obronny na niewysokim wzgórzu ponad doliną rzeki Leksandrówki. Warownia składa się z murów obwodowych w kształcie prostokąta o wymiarach około 30x50 m (chroniących wewnętrzną zabudowę drewnianą) oraz kwadratowej wieży od wschodu. W II poł. XVI budowla, wciąż należąca do Kmitów, ma już cztery wieże, po jednej w każdym z narożników, a także cztery murowane skrzydła pomieszczeń dobudowanych od wewnętrznej strony pierwotnego obwodu. Detale nadają wcześniejszemu gotyckiemu zamkowi charakter renesansowej rezydencji magnackiej. 




makieta gotycko-renesansowego zamku z I poł. XVI w. (przed budową czwartej wieży)



Niedługo potem umiera bezpotomnie ostatni członek rodu, a zamek przechodzi na krótko w ręce Barzich, którzy już pod koniec XVI w. sprzedają go Lubomirskim. W I poł. XVII w. Stanisław Lubomirski rozpoczyna przebudowę w stylu barokowym, a dookoła zamku powstają pięcioboczne fortyfikacje bastionowe. Lubomirski funduje też u stóp wzgórza miasto Nowy Wiśnicz, w związku z czym wcześniejsza osada będzie od tej pory nazywana Starym Wiśniczem. Na sąsiednim wzniesieniu rozpoczyna się natomiast budowa kościoła i klasztoru (kościół rozebrali Niemcy w czasie II wojny światowej, w budynkach poklasztornych mieści się obecnie zakład karny). 




makieta barokowego palazzo in fortezza z I poł. XVII w.



Zniszczony podczas Potopu Szwedzkiego, zamek mimo wysiłków kolejnych właścicieli nie odzyska już nigdy dawnej świetności. Po pożarze w 1831 r. popada w ruinę. Należy do Zamoyskich, Straszewskich, na początku XX w. wraca do Lubomirskich, którzy rozpoczynają  (przy udziale arch. Adolfa Szyszko-Bohusza) prace rekonstrukcyjne, przerwane przez wybuch II wojny światowej. Po wojnie zamek zostaje upaństwowiony, a renowację kontynuuje zespół Alfreda Majewskiego (konserwatora odpowiedzialnego również m.in. za odnowę Zamku Królewskiego na Wawelu, zamku w Krasiczynie, Niedzicy czy Pieskowej Skale). Prawa do własności roszczą sobie jednak wciąż Lubomirscy. Wieloletnia batalia sądowa kończy się ostatecznym wyrokiem na korzyść Skarbu Państwa dopiero w 2019 r.




makieta zamku w Krasiczynie na zamku w Wiśniczu




Z przystanku ,,Nowy Wiśnicz centrum" (zlokalizowanego niedaleko rynku) do zamku mamy około 10 minut piechotą. Na jego teren wchodzimy przez barokową bramę. Jest poniedziałek, turystów indywidualnych nie ma więc zbyt wielu. Przewodnicy zajęci są oprowadzaniem wycieczek szkolnych, w kasie otrzymujemy więc audioprzewodniki, które w niecałą godzinę pomogą zwiedzić nam całe założenie.




barokowa brama północna



Zaczynamy od sali z ekspozycją naczyń z przełomu XIX i XX w. Nawiązania do kuchni nie są przypadkowe- to na zamku w Wiśniczu spisana została przez Stanisława Czernieckiego pierwsza zachowana polska książka kucharska, ,,Compendium ferculorum, albo zebranie potraw" z 1682 r. 

Następnie wychodzimy na dziedziniec z trójkondygnacyjnymi krużgankami wzorowanymi na wawelskich. Oglądamy też odsłonięte fragmenty malarstwa iluzorycznego i... podpisy wandali sprzed ponad 100 lat.




dziedziniec wewnętrzny z krużgankami




okna prawdziwe i malowane w przeciwległym narożniku dziedzińca




niebo nad dziedzińcem





po(d)pisy wandali z I poł. XX w.




Dalej audioprzewodnik każe nam skierować się paradną klatką schodową na pierwsze piętro. Przechodzimy przez kolejne, amfiladowo rozmieszczone pomieszczenia, oglądając makiety obrazujące poszczególne etapy rozwoju warowni oraz modele innych polskich zamków i pałaców, przy których odbudowie pracował Alfred Majewski. Podziwiamy z góry imponującą kaplicę zwieńczoną kopułą, badamy akustykę tzw. sali spowiedzi, przyglądamy się pałacowym meblom z różnych epok oraz... wyposażeniu sali więziennej (nawiązującej do dzisiejszej roli klasztoru założonego przez Lubomirskiego). 




sala więzienna





sala spowiedzi- sklepienie




Sala Herkulesa




widok z Sali Herkulesa na kaplicę







kaplica (w dole widoczne zejście do krypty)




kopuła nad kaplicą (po lewej stronie od okna z podziałami widoczna wnęka- przykład malarstwa iluzorycznego)



sklepienie nad kaplicą- detal




detal jednego z pomieszczeń na I piętrze



Poznajemy też legendę, wg której podczas uczty w Wiśniczu wolno działająca trucizna miała zostać podana Barbarze Radziwiłłównie, drugiej żonie króla Zygmunta II Augusta (mówiono, że na zlecenie niechętnej jej teściowej, Bonie Sforzy). Choć współcześni badacze uważają, że przyczyną wczesnej śmierci Radziwiłłówny był nowotwór, królowa podobno do dziś błąka się po komnatach jako Biała Dama (no bo co to za zamek bez duchów).




duch Barbary Radziwiłłówny




Potem wspinamy się na drugie piętro, gdzie poznajemy wykorzystywaną do zdobienia ścian i obijania mebli technikę kurdybanu (garbowana, barwiona skóra tłoczona we wzory ze złoceniami lub srebrzeniami). Wyeksponowane zostały tutaj również rycerskie zbroje (w tym dziecięce!) oraz złocony plafon, pierwotnie znajdujący się w zamku Książ pod Wałbrzychem. 




kurdyban- oryginał na krześle, imitacja na ścianie




sklepienie nad kaplicą i iluzoryczne wnęki widoczne z II piętra




plafon z Książa



Przechodzimy przez pomieszczenia reprezentacyjne, w tym salę balową. Część ścian zdobiona jest freskami. Na koniec wychodzimy na wspartą na trzech arkadach galerię pomiędzy dwoma wieżami, odbudowaną po wojnie, mimo że oryginalnie istniała jedynie przez ok. 50 lat w XVIII w. Widać stąd dziedziniec zewnętrzny oraz zabudowania Nowego Wiśnicza w dole.




fresk na ścianie jednego z pomieszczeń







ozdobny portal marmurowy







detal sklepienia baszty





galeria na II piętrze



Po wysłuchaniu całego audioprzewodnika mamy jeszcze trochę czasu, idziemy więc zobaczyć wystawę czasową. Aktualnie prezentowane są prace urodzonego w Nowym Wiśniczu rzeźbiarza, Czesława Dźwigaja. Artysta najbardziej znany jest z ponad osiemdziesięciu realizacji monumentalnych pomników Jana Pawła II w Polsce i za granicą, ale wyraża się również w zupełnie innej, bardziej niepokojącej w odbiorze rzeźbie kameralnej oraz symbolicznym, nasyconym kolorystycznie malarstwie.




Wystawa prac Czesława Dźwigaja- pomniki papieża...




...i inne dzieła.



Odpuszczamy sobie jedynie stajnie z wystawą narzędzi tortur oraz bastion VR, czyli podróż po XVII-wiecznych wnętrzach zamku z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości. Resztę czasu poświęcamy na obejście budowli dookoła. Zaglądamy do sklepiku z pamiątkami, ale ponieważ wdarła się tam właśnie jedna z grup szkolnych, nie ma szans, aby dopchać się do kasy. Idziemy na autobus. Tym razem to linia A20, kursująca na trasie Iwkowa- Rajbrot- Lipnica Murowana- Nowy Wiśnicz- Bochnia. Brzmi jak nowa przygoda...



widok na zamek z dziedzińca zewnętrznego





widok na zamek z dziedzińca zewnętrznego




rzeźby przed wejściem do zamku



< następny post

poprzedni post >

Komentarze