GR20 6/10: Pauza.
***English below***
Położona w samym środku Korsyki Vizzavona jest doskonałą bazą wypadową do zwiedzania wyspy. Można stąd dojechać pociągiem zarówno do Calvi, jak i do Bastii czy Ajaccio (kors. Aiacciu), a więc do miejscowości położonych odpowiednio na północnym, zachodnim oraz wschodnim wybrzeżu. Trzeba się jedynie nastawić, że będzie to podróż nieśpieszna, ponieważ ze względu na trudny teren, korsykańska kolej nie rozwija zawrotnych prędkości. My ograniczamy się do dojazdu do oddalonego o ok. 30 km Corte (kors. Corti). Taka wycieczka kosztuje 4,50 euro od osoby i zajmuje niecałą godzinę (w jedną stronę).
Około wpół do jedenastej (aktualny rozkład jazdy tutaj) na stację wjeżdżają jednocześnie dwa pociągi. Jadą w odwrotnych kierunkach, a na pojazdach nie ma żadnych oznaczeń, warto więc wcześniej zorientować się, na którym peronie powinniśmy stać (informacji można zasięgnąć w kasie, na peronach zamocowane są też tabliczki wskazujące Bastię oraz Ajaccio). Udaje nam się wsiąść do dobrego wagonu.
Na odcinku Vizzavona-Corte pociąg przypomina kolejkę górską. Za oknem mamy widoki niewiele gorsze niż podczas przemierzenia pieszo GR20. A i męczyć się nie trzeba... Mijamy kilka miejscowości, w których nasz pojazd zatrzymuje się na żądanie, ale nikt nie chce tam wysiadać. Wszyscy jadą do Corte.
Nic dziwnego, bo to miejscowość nie tylko urokliwa, ale i ważna dla historii wyspy. W okresie istnienia niepodległej Republiki Korsykańskiej Corti pełniło funkcję stolicy państwa. Głównej ulicy miasteczka patronuje do dziś najważniejszy bohater narodowy Korsykan, Pasquale Paoli, przywódca powstania prowadzącego do niepodległości. Ulica kończy się placem z pomnikiem Paoliego, trzymającego w jednej ręce konstytucję, a w drugiej szpadę, na której ktoś zawiesił bukiet ziół. Tuż obok pomnika kryje się zaś niesamowita gelateria, w której próbujemy lodów o typowo korsykańskich smakach, takich jak klementynka, brocciu z figą czy ciasteczka canistrelli. Do tego dostajemy gratis szklankę wody z lodem, a jeszcze większe orzeźwienie zapewniają zraszacze zamontowane pod osłaniającą zewnętrzny ogródek markizą. Inny patent na chłodzenie klientów, jaki podpatrzyliśmy na Korsyce, to wężyk z wodą podłączony do wentylatora.
Pójście na lody było pierwszą rzeczą na naszej liście ,,do zrobienia w Corte". Jako drugie figuruje wypłacenie gotówki z bankomatu. W większości schronisk nie można płacić kartą, a nasze wstępne szacunki finansowe okazały się zdecydowanie zbyt optymistyczne. Poza tym robimy drobne zakupy- w sklepie sportowym nabywamy elektrolity, a w sklepie z pamiątkami skarpetki z głową Maura (skarpetki ze sklepu sportowego nie mieszczą się w budżecie). W supermarkecie udaje nam się z kolei upolować cały karton musów owocowych. Doskonale sprawdzają się jako przekąska na szlaku, a kosztują cztery razy mniej niż w schroniskach.
Potem oddajemy się już zwiedzaniu. Wspinamy się zatem do murów cytadeli i na punkt widokowy, z którego najlepiej widać najstarszą (z początku XV w.) jej część- zamek na skale z charakterystyczną wieżą nazywaną ,,orlim gniazdem" (nid d'aigle).
Na ogrodzeniu belwederu zatknięto flagę Korsyki- na białym tle głowa Maura przewiązana białą opaską. Znamy ją już dobrze, bo powiewa ona dumnie również przy większości schronisk na GR20. Testa di Moru przywędrowała na Korsykę prawdopodobnie w XV w. za sprawą Królestwa Aragonii, które podobne głowy (cztery) miało wówczas w herbie. Jeszcze bardziej ten dawny hiszpański herb przypomina flaga sąsiedniej Sardynii, gdzie głowy są również cztery, w dodatku przedzielone tzw. krzyżem św. Jerzego. Korsykanie w każdym razie bardzo tego Maura polubili i umieszczają go chętnie na wszelkiego rodzaju suwenirach.
Przez Rue du Vieux Marché schodzimy w kierunku Place Gaffory, z pomnikiem jednego z przywódców niepodległościowego powstania. Tuż obok znajduje się A Casa Curtinese, sklep spożywczy działający nieprzerwanie od początku XIX w.
Pociąg powrotny mamy dopiero przed 18:00 (ten po 13:00 nie kursuje w niedzielę), a Corte jest dość niewielkie. Resztę czasu spędzamy więc chłodząc się nad rzeką Tavignanu. Potem wracamy do spokojnej Vizzavony, do widoku na Monte d'Oro. Jutro ruszymy na południe, na (podobno) łatwiejszą część GR20.
< następny post
***English version***
Located right in the heart of Corsica, Vizzavona is an excellent base for exploring the island. From here, you can take a train to Calvi, Bastia, or Ajaccio (Corsican: Aiacciu), which are located on the northern, western, and eastern coasts, respectively. You just have to be prepared for a slow journey, as the Corsican railway does not reach high speeds due to the difficult terrain. We are limiting ourselves to a trip to Corte (Corsican: Corti), located about 30 km away. Such a trip costs €4.50 per person and takes just under an hour (one way).
Around half past ten (current timetable here), two trains arrive at the station at the same time. They travel in opposite directions, and there are no signs on the trains, so it is worth checking in advance which platform we should be on (you can ask at the ticket office; there are also signs on the platforms pointing to Bastia and Ajaccio). We manage to get into the right carriage.
On the Vizzavona–Corte section, the train feels like some kind of funicular. The views outside the window are almost as good as those seen when hiking the GR20. And you don't even have to tire yourself out... We pass several villages where our train stops on request, but nobody wants to get off there. Everyone is heading to Corte.
No wonder, because this town is not only charming but also crucial to the island's history. During the existence of the independent Corsican Republic, Corti served as the state capital. To this day, the town’s main street is named after the most important Corsican national hero, Pasquale Paoli, the leader of the uprising that led to independence. The street ends at a square with a monument to Paoli, holding a constitution in one hand and a sword in the other, upon which someone had hung a bouquet of herbs. Right next to the monument hides an incredible gelateria where we try ice cream with typical Corsican flavors, such as clementine, brocciu with fig, or canistrelli cookies. On top of that, we get a free glass of ice water, and even greater refreshment is provided by misters installed under the awning sheltering the outdoor seating area. Another clever trick to cool down customers that we spotted in Corsica is a water hose connected to a fan.
Getting ice cream was the first task on our "to-do list in Corte." Second was withdrawing cash from an ATM. Most mountain huts do not accept card payments, and our initial budget estimates turned out to be far too optimistic. We also do some shopping—picking up electrolytes at a sports store and the socks featuring the Moor's head at souvenir shop (the socks from the sports store are out of our budget). In a supermarket, we manage to score a whole box of fruit purée pouches. They work perfectly as trail snacks and cost four times less than at the mountain huts.
After that, we dive right into sightseeing. We climb up to the citadel walls and to a viewpoint that offers the best view of its oldest part (dating back to the early 15th century)—the castle on the rock with its characteristic tower known as the "eagle's nest" (nid d'aigle).
The Corsican flag is hoisted on the Belvedere's fence—a Moor's head tied with a white headband on a white background. We already know it well, as it also flies proudly at most of the mountain huts along the GR20. The Testa di Moru likely arrived in Corsica in the 15th century thanks to the Kingdom of Aragon, which had similar heads (four of them) in its coat of arms at the time. The flag of neighboring Sardinia resembles this ancient Spanish coat of arms even more, featuring four heads separated by the so-called St. George's Cross. In any case, the Corsicans grew very fond of this Moor and gladly put it on all kinds of souvenirs.
We walk down through Rue du Vieux Marché towards Place Gaffory, which features a monument to one of the generals of the independence uprising. Right next to it is A Casa Curtinese, a grocery store that has been operating continuously since the early 19th century.
Our return train isn’t until just before 6:00 PM (the one after 1:00 PM doesn’t run on Sundays), and Corte is quite small. So, we spend the rest of our time cooling off by the Tavignanu River. Afterward, we return to peaceful Vizzavona and its view of Monte d'Oro. Tomorrow, we will head south toward the (supposedly) easier section of the GR20.
< next post












Komentarze
Prześlij komentarz