U Drakuli 1/3. W Transylwanii jak w Hollywood.


jedna z liter składających się na napis ,,Brașov" na górze Tâmpa



Miasto Brașov (pol. Braszów) położone jest na wysokości nieco poniżej 600 m n.p.m., u stóp Karpat Południowych (rum. Carpații Meridionali). Podobno nie jest tu postrzegane jako coś niezwykłego napotkanie  przy wieczornym wyrzucaniu śmieci buszującego w odpadkach niedźwiedzia. 

Nad starówką góruje wzniesienie o nazwie Tâmpa (960 m n.p.m.), na którym w 2004 r. ustawiono napis ,,Brașov" inspirowany kalifornijskim ,,Hollywood". Co ciekawe, to nie jedyne miasto w Transylwanii, które zostało w ten sposób podpisane- niecałe 20 km dalej na wzgórzu z zamkiem bieleją litery układające się w nazwę ,,Râșnov", a jadąc dalej na zachód wypatrzymy jeszcze napis ,,Deva". Inną, trochę mniej chwalebną dla Braszowa ciekawostką jest fakt, że Tâmpa służyła jako tablica informacyjna już wcześniej w historii. W latach 1950-1960, pod rządami komunistów, na grzbiecie wycięto odpowiednio pasy drzew liściastych i zasadzono w ich miejsce ciemniejsze jodły, uzyskując wielkoformatową nazwę miasta. Tyle że miasto nazywało się wtedy inaczej- Orașul Stalin.

 


panorama Braszowa z górą Tâmpa, po lewej stronie widoczne pasy ciemniejszych jodeł



nazwa miasta na szczycie Tâmpy widoczna w perspektywie ulicy Apolonii Hirscher



Dzisiejszy Brașov jest dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem gospodarczym, kulturalnym i turystycznym, wylewającym się daleko poza zachowane średniowieczne mury miejskie. Jest tu sporo do zwiedzania, jednak nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zaczęli od czegoś, na co można się wdrapać. Na szczyt Tâmpy można również wjechać kolejką, ale czerwone wagoniki kursują dopiero od 10:30, a my przybyliśmy do Rumunii bladym świtem. Mimo godzinnej różnicy czasu względem Polski, wciąż jest wcześnie, kierujemy się więc w stronę żółtego szlaku, pnącego się w górę po północno-wschodnim zboczu. Trasa wiedzie dość stromo to ścieżką, to po kamiennych schodkach. Po drodze mijamy kamienną ławeczkę poświęconą Oskarowi Alesiusowi, radnemu miejskiemu z przełomu XIX i XX w. oraz promotorowi turystyki. Następnie wychodzimy z lasu na punkt widokowy, oferujący panoramę na miasto wcinające się pomiędzy spływające na równinę Karpaty.



Braszów wcinający się pomiędzy góry


Za punktem widokowym ścieżka nieco łagodnieje, doprowadzając nas dość szybko do pierwszej z dwóch znajdujących się na grzbiecie wież przekaźnikowych. Następnie docieramy do górnej stacji kolejki, zwieńczonej drugim nadajnikiem. Tu pojawiają się oznaczenia czerwonego szlaku oraz tabliczki ostrzegające przed występującym w okolicy gatunkiem Ursus arctos. Idziemy na punkt widokowy w pobliżu Groty Bethlen, w której nazwie pobrzmiewa wizyta węgierskiego ministra rolnictwa, Andrása Bethlena. Braszów był wówczas (przełom XIX i XX w.) stolicą komitatu (odpowiednika polskiego województwa) należącego do Królestwa Węgier, a w grocie działała restauracja  z browarem. Dzisiaj wejście do jaskini jest zakratowane, ale widok na miasto wciąż zachwyca. Przy okazji podziwiania panoramy przyglądamy się konstrukcji ustawionego właśnie tutaj napisu ,,Brașov".



zaglądamy za napis ,,Brașov"



Braszów widziany ze szczytu Tâmpy


Po nasyceniu się widokami, wdrapujemy się na sam wierzchołek Tâmpy, na którym powiewa flaga Rumunii. Decydujemy, że zejdziemy do miasta kombinacją szlaku żółtego i niebieskiego, po drodze będziemy mieli więc okazję zerknąć na pozostałości twierdzy z XIV-XV w., rozebranej z powodów ekonomicznych w poł. XV w., na rozkaz Jana Hunyadego (rum. Iancu de Hunedoaraoraz resztki kaplicy św. Leonarda, wznoszącej się niegdyś nad widoczną do dzisiaj studnią.



na szczycie Tâmpy



pozostałości studni, niegdyś zakrytej murami kaplicy



Kiedy docieramy z powrotem na starówkę, miasto wygląda już mniej sennie. Rynek w kształcie trapezu (Piața Sfatului) wypełnił się turystami. Niektórzy zasiadają, mimo chłodu, w restauracyjnych ogródkach. Inni buszują w sklepikach i przy straganach z pamiątkami. Największym powodzeniem cieszą się zatopione w żywicy nietoperze, pălincă w samolotowym rozmiarze z doczepionymi rozkładanymi skrzydełkami czy (dla osób podróżujących z bagażem rejestrowanym) wino Dracula ubrane w gustowną czerwono-czarną pelerynkę. 

 

 

 

rynek w Braszowie

 

 

Piața George Enescu 

 

 

kuszące ogródki restauracyjne na starówce

 

Dołączamy do tłumu, postanawiając posilić się przed dalszym zwiedzaniem. Wybieramy restaurację o nazwie- a jakże!- Dracula, której wnętrza udekorowano replikami broni, portetami Włada Palownika, warkoczami czosnku oraz... zwisającymi z sufitu pajęczynami i kościotrupami. W menu odnajdujemy pozycje, które najbardziej nas interesują. To potrawy regionalne: tochitură (smażone kawałki mięsa oraz kiełbasy podawane z sadzonym jajkiem, tartym serem i mamałygą, odpowiednikiem włoskiej polenty), mici albo inaczej mititei (grillowane mięsne wałeczki przypominające bałkańskie ćevapčići, serwowane z musztardą), papanași (przypominające pączki kulki z ciasta twarogowego, polane śmietaną i konfiturą). Te ostatnie to teoretycznie deser, ale biorąc pod uwagę wielkość porcji oraz jej kaloryczność, mogłyby zostać potraktowane jako samodzielne danie, trochę jak czeski borůvkový knedlík. Do tego zamawiamy kraftowego Draculę. Kusi jeszcze ciorbă de burtă (flaczki z dodatkiem śmietany, zakwaszone sokiem z cytryny lub octem), ale ostatecznie nie odważamy się jej spróbować.



transylwańskie specjały- mici




transylwańskie specjały- papanași



transylwańskie specjały- piwo Dracula



Najedzeni po uszy, wyruszamy w poszukiwaniu najbardziej znanych atrakcji. Pierwsza wznosi się kilka kroków od rynku- to Biserica Neagră, czyli późnogotycki Czarny Kościół. Podobno jego nazwa upamiętnia wielki pożar z 1689 r., w którym spłonęło praktycznie całe miasto. Kościół ocalał, ale jego elewacje pokryły się czarnym osadem. Tę teorię podważają jednak niektóre nowsze badania, które wskazują na to, że kościół mógł stać się czarny dopiero w XIX w., czyli w erze przemysłowej, w wyniku zanieczyszczenia powietrza. Tak czy siak, świątynia została poddana kilku renowacjom, w związku z tym dzisiaj niewiele znajdziemy na niej czerni.



Biserica Neagră



umieszczone przy Czarnym Kościele ławki-fasolki projektu Virgila Scripcariu



Kierujemy się w stronę kolejnej pozycji na naszej liście must see, czyli najwęższej uliczki Braszowa, liczącej w najwęższym miejscu 111 cm Strada Sforii. Niestety, na miejscu okazuje się, że uliczka jest aktualnie w remoncie. Na pocieszenie zostaje nam zasłaniająca wejście płyta z wizualizacją prezentującą jak będzie wyglądała po renowacji...



malarstwo iluzoryczne u wejścia na  Strada Sforii



Idąc dalej na południowy zachód, docieramy do bramy miejskiej z I poł. XIX w., wybudowanej w formie łuku triumfalnego neoklasycystycznej Poarta Șchei. Tuż obok widać wcześniejszą, XVI-wieczną Poarta Ecaterinei. Nadające jej disnejowskiego uroku cztery wieżyczki narożne były w przeszłości bardziej poważnym symbolem- oznaczały, że miasto ma autonomię sądowniczą i może wydawać samodzielnie wyroki śmierci. 

 


Poarta Șchei



Poarta Ecaterinei



Z miejskich fortyfikacji, wznoszonych etapami od końca XIV do połowy XVII w. (jak już zauważyliśmy patrząc na miasto z góry), zachowało się całkiem sporo. Od strony południowej, u podnóża Tâmpy, można się przespacerować wzdłuż ponad kilometrowego odcinka murów z Bastionem Tkaczy (Bastionul Țesătorilor), Wieżą Garncarzy (Turn al Olarilor; od lat 2000 przemianowaną na Turnul Artelor, Wieżę Sztuki, ze względu na organizowane tam wystawy), Bastionem Powroźników (Bastionul Funarilor), Wieżą Myśliwych (Turnul Vânătorilor), Wieżą Stolarzy (Turnul Lemnarului) oraz Bastionem Sukienników (Bastionul Postăvarilor).



mury miejskie w okolicy Strada Suișul Castelului



jedna z wież w południowej części fortyfikacji; w tle osiedle na wzgórzu Dealul Warthe 



Od zachodu zachowało się ok. 350 m murów z Bastionem Graft, zlokalizowanym nad kanałem Graft, a ponad nimi jeszcze dwie wieże obserwacyjne- Czarna (Turnul Negru) i Biała (Turnul Alb). Do Białej od bastionu prowadzą kamienne schodki, do Czarnej można dojść parkową ścieżką wytyczoną wzdłuż zbocza ponad potokiem. Ta druga zwieńczona jest dzisiaj szklanym dachem, nawiązującym kształtem do oryginalnego, krytego gontem, który spłonął w pożarze wywołanym przez uderzenie pioruna (prawdopodobnie wcześniejszym niż ten ,,wielki" z 1689 r.). Przyglądając się ukształtowaniu terenu, łatwo zrozumieć dlaczego akurat te fragmenty fortyfikacji ocalały podczas XIX-wiecznej rozbiórki mającej na celu umożliwienie rozwoju przestrzennego miasta i do dziś cieszą oko podczas spaceru aleją Tiberiu Brediceanu czy ulicą După Ziduri. 




Bastion Graft i malownicza uliczka După Ziduri



Strada După Ziduri



zejście spod Białej Wieży do Bastionu Graft 



schodki prowadzące do Białej Wieży



Turnul Alb




widok spod Białej Wieży w kierunku Czarnego Kościoła




Turnul Negru



widok spod Czarnej Wieży w kierunku Czarnego Kościoła



Opuszczamy starówkę, kierując się w stronę dworca autobusowego Bartolomeu. Tutaj, wzdłuż Strada Lungă, reprezentacyjne kamienice ustępują skromniejszemu budownictwu. To przeważnie domy z XVIII i XIX w., zachowujące jednak średniowieczny układ działek, typowy dla saskiego budownictwa wiejsko-miejskiego. Do powstania i rozwoju Braszowa w dużym stopniu przyczynili się bowiem Sasi siedmiogrodzcy, ludność niemiecka sprowadzona na te tereny przez władców węgierskich. Budynki są ustawione wąskimi fasadami do ulicy (najczęściej w układzie szczytowym), ale rozciągają się głęboko w głąb działki, tworząc długie, wąskie podwórka. Charakterystyczne są masywne, często łukowate bramy, które pierwotnie pozwalały na wjazd wozów kupieckich bezpośrednio na dziedzińce pełniące funkcje gospodarcze oraz magazynowe. Bramy te nie są jednością z fasadą, ale wydają się od niej oddzielone, umożliwiając odseparowanie funkcji gospodarczych i mieszkalnych, ale jednocześnie przedłużając mur domu i upodobniając go do twierdzy. Coś z tego sposobu myślenia musiało pozostać do dzisiaj, na wielu bramach dostrzegamy bowiem tabliczki ostrzegające przed groźnym psem, a jakby na potwierdzenie, zza masywnych wrót często dobiega szczekanie. 




zabudowa wzdłuż Strada Lungă



Podobną zabudowę będziemy napotykać jeszcze w innych transylwańskich miasteczkach i wioskach. Tymczasem z Braszowa przenosimy się do Sighișoary, czyli miejsca urodzenia Drakuli.



< następny post

poprzedni post >

Komentarze