Wilcza Wielkanoc 1/3. Wilk w herbie.
![]() |
| pomnik wilka w Międzylesiu |
Trasa: Międzylesie> (żółtym szlakiem) Międzylesie, Biedronka> (niebieskim szlakiem) Szklarnia> Białek> Jodłów, Rozdroże pod Kamiennym Garbem> Czarny Rów> Dzikie Zbocze> schronisko PTTK ,,Na Śnieżniku"> (zielonym szlakiem) Śnieżnik> źródła Morawy> (bez znaków) Słoń> (czerwonym szlakiem) Sadzonki> rozejście przy przełęczy Stříbrnická> Głęboka Jama> (bez znaków) Nad Seninkou> (czerwonym szlakiem) Kladská brána> Kunčická hora> Brusinki> Rozdroże pod Jelenią Kopą> Medvědí bouda> Paprsek
Długość trasy: 37 km
Czas przejścia (nie licząc popasu w schronisku): 9 h
Trasa do: Paprsek, turistická chata | mapa-turystyczna.pl
- Pocoście tu przyjechali?! Przecież tu nic nie ma! - krzyczy za nami z mieszaniną poirytowania i autentycznej troski starszy pan, którego mijamy na głównej ulicy Międzylesia. Zupełnie jakbyśmy tym niefortunnym przyjazdem nałożyli na niego jakiś moralny obowiązek czuwania nad naszym dobrostanem.
Zdążyliśmy się wcześniej zorientować, że to ,,nic" niewiele wspólnego ma z prawdą. Zwiedziliśmy przecież tutejszy, liczący sobie ponad 700 lat zamek. Widzieliśmy drewniane domy tkaczy z XVIII w., podobne do tych z Chełmska Śląskiego. Tyle że tutaj z Siedmiu Braci zachowało się dwóch. A można by jeszcze wspomnieć o wiekowych kamienicach czy zabytkach architektury sakralnej.
![]() |
| domy tkaczy w Międzylesiu |
Nie chcąc się jednak wdawać w dyskusję, odpowiadamy inaczej:
- Góry są!
- Góry to są w Międzygórzu!- ripostuje sprawnie staruszek.
Gdyby kierować się tą logiką, to w Międzylesiu powinny przynajmniej być lasy. Tymczasem idziemy jednak głównie przez pola. Przecinająca brunatne pagórki droga doprowadza nas do wsi Szklarnia, w której nazwie przetrwała istniejąca tu dawniej huta szkła. Jest Wielka Sobota, mieszkańcy wychodzą właśnie z kościoła z koszykami pełnymi poświęconych pokarmów.
![]() |
| świątecznie przyozdobiona Szklarnia |
- Uważajcie, w lesie są wilki!- krzyczy ktoś do nas. A więc coś jednak jest na rzeczy z tymi lasami... Obecność wilków w tej okolicy nie powinna jednak dziwić- ten drapieżny ssak znajduje się przecież w herbie Międzylesia. Ba! Na głównym placu miasteczka postawiono wilkowi pomnik.
Tymczasem z przełęczy pomiędzy Spaloną (728 m n.p.m.) a Urwistą (795 m n.p.m.) wdrapujemy się na odsłonięty szczyt Białka (741 m n.p.m.). Od wyższych gór zawiewa lodem, zakładamy więc z powrotem ściągnięte pochopnie kurtki. Na horyzoncie odsłania się widok na przyprószony śniegiem Trójmorski Wierch (1144 m n.p.m.) oraz przykryty czapą z chmur Śnieżnik (1423 m n.p.m.). Na szczycie musi być nieprzyjemnie... A przecież to właśnie tam zmierzamy.
![]() |
| spotkanie w okolicach Białka |
Docieramy do parkingu leśnego ponad wsią Jodłów. Kusi ustawiona przy drodze budka z bigosem i pierogami, opieramy się jej jednak, wkraczając do lasu. Na drodze pojawiają się pierwsze płaty śniegu, które stopniowo będą się powiększać, aż w końcu przykryją całą ścieżkę.
Idziemy w chmurze, i w chmurze dochodzimy do schroniska pod szczytem Śnieżnika. Chowamy się na chwilę do środka, jemy żurek pod portretem Marianny Orańskiej. Potem rozpoczynamy atak szczytowy.
Na szczycie jest tak jak zwykle bywa na Śnieżniku- zimno, biało, nic nie widać. Bez żalu mijamy wieżę widokową, schodzimy niżej do źródeł Morawy. Uzupełniamy zapas wody.
![]() |
| na Śnieżniku, jak to na Śnieżniku |
Następnie zbaczamy lekko ze szlaku, chcemy bowiem zobaczyć obiekt, który mijaliśmy wielokrotnie, a przy którym nigdy jeszcze się nie zatrzymaliśmy. To ruiny schroniska księcia Liechtensteina (Liechtensteinowa Chata) z początku XX w. W okresie międzywojennym, za czasów dzierżawcy Oskara Gutwinskiego, zbierała się tutaj bohema. Pamiątką po grupie artystycznej Jescher jest stojąca przy pozostałościach podmurówki kamienna rzeźba słonia. Dlaczego akurat słoń? Cóż, podobno ten stał się symbolem grupy, kiedy któryś z członków Jescher zauważył, że kichanie słonia brzmi zupełnie jak pierwsza sylaba budująca ich nazwę...
![]() |
| ruiny Liechtensteinowej Chaty |
|
![]() |
| artystyczny słoń |
Schodzimy, teraz już szlakiem, niżej, a pogoda znów nas zaskakuje. Zaczyna padać deszcz. Póki co, nadal brodząc w śniegu, trzymamy się zielonych znaków. Ponieważ za wszelką cenę chcemy jednak uniknąć znanego nam prawie na pamięć, nużącego odcinka do Przełęczy Płoszczyna, zerkamy na mapę w poszukiwaniu podpowiedzi jak go ominąć. Pomoc przychodzi w pobliżu miejscowości Nová Seninka, gdzie biegnący wzdłuż granicy szlak zielony zbliża się do prowadzącego po stronie czeskiej czerwonego. Wystarczy skręcić w ledwie widoczną ścieżkę leśną i podążać za wymalowanymi na drzewach białymi paskami.
Po chwili wędrujemy już oznaczoną na czerwono Hrebenovką, gdzie śniegu jest jakby mniej. To odcinek długodystansowego szlaku wiodącego przez wszystkie pasma górskie północnych Czech, od granicy z Niemcami aż po Jeseniki. I to właśnie ta Hrebenovka poprowadzi nas dzisiaj już do końca dnia.
![]() |
| kapliczka przy czerwonym szlaku |
W rejonie Chlupenkovca (980 m n.p.m.) na chwilę łączymy się jeszcze z granicznym zielonym, gdzie dopadają nas jakieś przywidzenia. Zdarzało nam się już w tych okolicach dostrzegać ludzkie twarze w pniach drzew, ale tym razem jest ich jeszcze więcej niż zwykle...
![]() |
| tajemnicza postać w lesie... |
![]() |
| ...i jeszcze jedna. |
![]() |
| kapliczka chwaląca cierpliwość |
Z ulgą skręcamy w kierunku Medvědí boudy, choć idzie się tu gorzej, bo powraca śnieg, i to w formie bardziej zmrożonej niż dotychczas. Już tylko cztery kilometry dzielą nas jednak od miejsca zwanego Paprsek, a na mapie oznaczonego, co ciekawe, jako Wolfwiesen...
< następny post












Komentarze
Prześlij komentarz