Tym razem kropka jest niebieska 11/13. Legendarny odcinek Krasiczyn- Dynów, cz. 1

gdzieś pomiędzy Krzeczkową a Hutą Brzuską

Trasa: (szlakiem karpackim) Krasiczyn> Śliwnica> Olszany> Krzeczkowa> Huta Brzuska> Sufczyna> Nad Kotowem> (bez znaków) Piątkowa

Długość trasy: 27 km szlakiem karpackim + 3 km nadłożenia drogi w tę i z powrotem do sklepu w Hucie Brzuskiej + ok. 4,5 km zejścia do Piątkowej z rozdroża nad Kotowem

Czas przejścia: (nie licząc oczekiwania pod sklepem w Hucie Brzuskiej) 7 godzin 35 minut


park zamkowy w Krasiczynie o poranku

W Krasiczynie wysypiamy się jak królowie i jemy prawdziwie królewskie śniadanie. Nie śpieszymy się też z wyruszeniem w drogę, chociaż przed nami przecież legendarny odcinek do Dynowa...

Szlak wiedzie początkowo wzdłuż Sanu, mokrą od rosy ścieżką pośród traw i wysokich łodyg charakterystycznie pachnącego niecierpka gruczołowatego, rośliny inwazyjnej sprowadzonej z Himalajów.


niecierpek gruczołowaty

Na łące za Śliwnicą zaczyna się robić ,,karpacko" tzn. ścieżka rozmywa się w bezmiarze roślinności. Kierujemy się w stronę zawieszonego na drewnianej tyczce wiaderka po farbie, co okazuje się dobrym wyborem. Wychodzimy na szosę w Olszanach, idziemy nią spokojnie około kilometra, po czym- myk!- szlak znowu ucieka w jakieś zarośla. Na dodatek za chwilę znikają też oznaczenia. 

Za Krzeczkową jest niby bardziej logicznie, ale drogowskazy opisane skrótem ,,PTTK" kuszą  odbiciem na Krzeczkowski Mur, a przypadkowa wycieczka ,,na stronę" kończy się odnalezieniem w zaroślach metalowego krzyża.




W Hucie Brzuskiej znów wychodzimy na asfalt. Miejscowi, siedzący pod domem na zakręcie drogi pytają nas ,,czy aby nie pobłądzimy". Kręcimy przecząco głowami, krzyczymy że skądże znowu. Dochodzimy do budynku szkoły, gdzie przypomina nam się, że w Hucie Brzuskiej jest sklep. Analizujemy mapę, a mapa mówi, że aby trafić do sklepu, należało zboczyć ze szlaku ok. 1,5 km w kierunku północnym na zakręcie, który właśnie minęliśmy. Cofamy się, przeczuwając że tubylcy będą się z nas śmiali. ,,A jednak!" - śmieją się. Przy okazji pytamy ich o sklep, czy będzie otwarty. Niemalże z oburzeniem odpowiadają, że tak. Idziemy więc półtora kilometra szosą w kierunku północnym. Odnajdujemy sklep, a na jego drzwiach karteczkę z napisem ,,będę o czternastej".  Jest trzynasta. Idąc te półtora kilometra, stworzyliśmy sobie już w mózgach obrazy zimnych napojów i lodów, postanawiamy więc czekać. Połowa z nas zaczyna się jednak lekko denerwować, bo przecież wkroczyliśmy na legendarny odcinek Krasiczyn- Dynów, kto wie co jeszcze przed nami. Na szczęście właścicielka sklepu zjawia się punktualnie o 14:00, a przed nami materializują się lody oraz zimne napoje.

Za Sufczyną znowu zaczyna się robić ciekawie. Znaki pokazują co innego, a track w zegarku co innego. Potem niby dochodzą do porozumienia, ale wiodą nas trasą całkowicie zarośniętą jeżynami oraz innymi składnikami runa leśnego. Przez Masyw Piaskowej idziemy kawałek elegancką, szeroką drogą, pojawia się nawet zasięg telefonii komórkowej i komuś udaje się do nas dodzwonić. Potem skręcamy jednak z tej drogi na zachód, w ścieżynę lawirującą pomiędzy korzeniami oraz kałużami. W końcu wychodzimy na otwarte łąki, którymi docieramy do rozdroża nad Kotowem. Tutaj opuszczamy szlak karpacki, aby zejść do Piątkowej

Piątkowa leży na Wschodnim Szlaku Rowerowym Green Velo. Głównie z myślą o rowerzystach powstało tutaj gospodarstwo agroturystyczne, w którym przenocujemy. Przy okazji zobaczymy greckokatolicką cerkiew pw. św. Dymitra (obecnie nie użytkowaną), napijemy się domowego piwa oraz posłuchamy o polach morficznych i odwiecznej walce dobra ze złem.


cerkiew św. Dymitra w Piątkowej

Komentarze

Popularne posty