GR20 9/10: Matalza-Col de Bavella.

Notre-Dame-des-Neiges na przełęczy Col de Bavella


***English below***


Trasa: Refuge de Matalza> Bergerie I Croci> Bocca Stazzunara> Refuge d'Asinau> Col de Bavella (GR20, etapy 14a+14b+15)

Długość trasy: 21 km

Czas przejścia: Matalza-Asinau: 4 h; popas w Refuge d'Asinau: 35 min.; Asinau-Bavella: 4 h 20 min.; łącznie: 8 h 55 min.

 




Z naszych obliczeń wynika, że dzisiejszy odcinek szlaku nie powinien nam zająć więcej niż dziewięć godzin, dlatego pozwalamy sobie na takie ekstrawagancje jak nienastawianie budzika czy zjedzenie śniadania nie w biegu, nie na wynos, ale jak normalni ludzie, na tarasie schroniska. Jesteśmy jednymi  z nielicznych, którzy tak ryzykują. Oprócz nas są to inni Polacy- ojciec z synem, na stałe mieszkający w Alzacji. Idą odwrotnie niż my, z południa na północ, śniadanie jest więc okazją do wymiany doświadczeń. Wydłużamy w nieskończoność ucztę składającą się z bagietki z dżemem, kawy i soku, ale w końcu musimy jednak wyruszyć w drogę.

Początek trasy to sama przyjemność. Idziemy przez zielone łąki, wzdłuż wijącego się leniwie potoku. Oprócz pasących się tam krów, napotykamy dzikie świnie korsykańskie o zabawnym umaszczeniu. Wyglądają jakby ktoś pod brzuchami pozakładał im siodła. Mijamy Bergerie I Croci, które sprawiają wrażenie równie dobrego miejsce noclegowego jak Matalza czy Bergeries de Basseta.

 

 

Świnia siodłata.

 

Ścieżka powoli wznosi się do góry, podejście nie jest jednak przesadnie męczące. Krajobraz wokół nas jest zupełnie inny niż na poprzednich etapach GR20. Choć wciąż surowy, nie obfituje aż tak w skały, dzięki czemu kilometry mijają dużo szybciej. 

 

 

Ścieżka powoli wznosi się do góry...

 

 

Surowy, ale mniej skalisty krajobraz.


 

Surowy, ale mniej skalisty krajobraz.

 

Przed przełęczą Bocca Stazzunara (2021 m n.p.m.) wraca zasięg, jest więc okazja żeby dać znak życia wszystkim, którzy się martwili. Na przełęczy wracają z kolei skały, co oznacza niezbyt przyjemne zejście do schroniska Asinau

 

 

Bocca Stazzunara,

 

 

W schronisku serwują akurat danie, które już znamy- soczewicę z boczkiem i marchewką. Tę o niezbyt atrakcyjnym wyglądzie, ale o sporej wartości energetycznej. Pałaszujemy ją gorliwie, rokoszując się widokiem na wcinającą się pomiędzy dwa grzbiety dolinę potoku Ruisseau d'Asinao

 

 

Na tarasie schroniska Asinau.

 

 

Widok z tarasu.

 

 

Dalsza droga prowadzi głównie w dół, ale już nie tak kamieniście. Przez to, że zeszliśmy niżej, jest za to bardziej gorąco, szukamy więc ochłody w każdym przecinającym ścieżkę strumieniu. Niecałe 3,5 km za Refuge d'Asinau od głównego przebiegu GR20 odłącza się tzw. wariant alpejski, umożliwiający maksymalne zbliżenie się do jednej z największych atrakcji turystycznych Korsyki- granitowych iglic znanych jako Aiguilles de Bavella (fr.) lub Furchi d'Asinau (kors.). Na szczyt jednej z iglic (Punta di a Vacca, 1611 m n.p.m.) prowadzi nawet odchodząca od szlaku ścieżka. Do zdobycia pozostałych potrzebne są już umiejętności i sprzęt wspinaczkowy.

My iglice podziwiamy z bezpiecznej odległości. Idąc normalną leśną ścieżką, wcale nie zazdrościmy tym, którzy wybrali łańcuchy i drabinki. 

 

 

Skalne iglice na horyzoncie.

 

 

 

Więcej skalnych iglic.

 

Pod koniec trasy ponad nami wyrasta olbrzymia skalna ściana częściowo porośnięta lasem. Gdzieś daleko, wysoko, na jej szczycie coś odbija się w słońcu- coś jakby szyby aut zaparkowanych przy wijącej się serpentynami asfaltowej drodze. To chyba nie tam musimy się wdrapać?! Profil trasy pokazywał przecież tylko lekkie wzniesienie... Cóż, oczywiście okazuje się, że idziemy właśnie tam, na przełęcz Col de Bavella (1218 m n.p.m.).

W końcu docieramy do stojącego na przełęczy posągu Matki Boskiej Śnieżnej (Notre-Dame-des-Neiges). Śniegu nie ma, są ukształtowane przez wicher sosny i jeszcze lepszy widok na skalne iglice. Dzisiaj śpimy pod dachem. Meldujemy się w gîte d’étape o nazwie podebranej formacjom skalnym, Les Aiguilles De Bavella. Rozwieszamy pranie na wolnym jeszcze sznurku z klamerkami. Przez noc na tutejszym wietrze wszystko wspaniale wyschnie. Siadamy na tarasie z obłędnym widokiem i czekamy aż odjadą turyści zmotoryzowani. Kolacja serwowana jest tu wyjątkowo późno, ale wreszcie nadchodzi: talerz korsykańskich wędlin, gulasz z oliwkami w towarzystwie frytek, a na deser ser z dżemem figowym.

 

 

Col de Bavella.

 

 

< następny post

poprzedni post >

 

***English version***


Route: Refuge de Matalza> Bergerie I Croci> Bocca Stazzunara> Refuge d'Asinau> Col de Bavella (GR20, stages 14a+14b+15)

Distance: 21 km

Walking time: Matalza-Asinau: 4 h; break at Refuge d'Asinau: 35 min.; Asinau-Bavella: 4 h 20 min.; in total: 8 h 55 min.

 

 





According to our calculations, today's section of the trail shouldn't take us more than nine hours, so we allow ourselves such extravagances as not setting an alarm or eating breakfast not on the run, but like normal people, on the refuge terrace. We are among the few who take such a risk. Aside from us, doing so are other Poles—a father and son who live permanently in Alsace. They are hiking in the opposite direction, from south to north, so breakfast is a perfect opportunity to trade experiences. We stretch out the feast of baguette with jam, coffee, and juice into infinity, but eventually, we have to hit the trail.


The beginning of the route is pure pleasure. We walk through green meadows along a lazily winding stream. In addition to the cows grazing there, we encounter wild Corsican pigs with amusing markings. They look as if someone had placed saddles under their bellies. We pass Bergerie I Croci, which gives the impression of being just as good a place to stay as Matalza or Bergeries de Basseta.

 

 

A Corsican saddleback pig.

 


The path slowly climbs upward, but the ascent is not overly exhausting. The surrounding landscape is completely different from the previous stages of the GR20. Although still rugged, it is not as abundant in rocks, which makes the kilometers fly by much faster.

 

 

The path slowly climbs upward...

 

 

A rugged but less rocky landscape.

 

 


A rugged but less rocky landscape.


 

 

Before the Bocca Stazzunara pass (2,021 m a.s.l.), cell service returns, providing an opportunity to send a sign of life to everyone who was worried. At the pass, however, the rocks return, which means a rather unpleasant descent to the Asinau refuge.

 

 

 

Bocca Stazzunara,

 


At the refuge, they happen to be serving a dish we already know—lentils with bacon and carrots. It’s not the most visually appealing, but it has high energy value. We devour it eagerly, relishing the view of the Ruisseau d'Asinao stream valley cutting between two ridges.

 

 

On the Asinau refuge terrace.

 

 

The view from the terrace.



The rest of the way leads mostly downhill, but it is no longer as rocky. Because we have dropped lower, it is hotter instead, so we look for cooling in every stream that crosses the path. Less than 3.5 km past Refuge d'Asinau, the so-called Alpine variant splits off from the main GR20, allowing hikers to get as close as possible to one of Corsica's greatest tourist attractions—the granite spires known as Aiguilles de Bavella (Fr.) or Furchi d'Asinau (Corsican). There is even a path branching off the trail that leads to the summit of one of the spires (Punta di a Vacca, 1,611 m a.s.l.). To conquer the remaining ones, climbing skills and gear are required.


We admire the spires from a safe distance. Walking along a normal forest path, we don't envy those who chose the chains and ladders at all.

 

 

Rocky spires on the horizon.

 

 

 

More rocky spires.


 


Toward the end of the route, a massive rock wall partially covered with forest rises above us. Somewhere far up on its top, something reflects in the sun—something like the windows of cars parked along a winding asphalt serpentine road. Surely we don't have to climb up there?! The route profile only showed a slight incline, after all... Well, of course, it turns out that is exactly where we are heading, to the Col de Bavella pass (1,218 m a.s.l.).


We finally reach the statue of Our Lady of the Snows (Notre-Dame-des-Neiges) standing on the pass. There is no snow, but there are wind-shaped pines and an even better view of the rocky spires. Tonight we are sleeping under a roof. We check into a gîte d’étape named after the rock formations, Les Aiguilles De Bavella. We hang our laundry on a still-vacant clothesline with pins. In tonight's wind, everything will dry wonderfully. We sit on the terrace with an insane view and wait for the motorized tourists to drive away. Dinner is served exceptionally late here, but it finally arrives: a platter of Corsican charcuterie, a stew with olives accompanied by fries, and cheeses with fig jam for dessert.

 

 

Col de Bavella.

 

< next post

previous post >
 

Komentarze