GR20, Epilog. Z Francji do Italii.
![]() |
| Klify południowej Korsyki i miasto Bonifacio. |
***English below***
P O R T O V E C C H I O
Miasteczko Porto Vecchio (Portivechju) nazywane jest czasami „korsykańskim Saint-Tropez". A to dlatego, że z kurortem z kontynentu ma kilka elementów wspólnych. Po pierwsze, ulokowaną w głęboko wcinającej się w ląd zatoce marinę, w której cumują luksusowe jachty. Po drugie, pączkujące wokół mariny nienajtańsze restauracje specjalizujące się w daniach z owocami morza. Przyjeżdża się tutaj również dla niezwykłej urody plaż (Santa Giulia i Palombaggia), ale te zlokalizowane są w odległości ok. 15-20 km od centrum miejscowości. W samym Porto Vecchio plaży nie ma, a więc trudy szlaku GR 20 spłukujemy w hotelowym basenie. I choć początkowo zarzekamy się, że nigdy z niego nie wyjdziemy, w końcu ciekawość zwycięża i ruszamy na zwiedzanie miasta.
Zaczynamy od znajdujących się w okolicach portu słonych mokradeł, z których na przełomie XVIII i XIX w. pozyskiwano nawet 1000 t soli rocznie. Dzisiaj tutejsze saliny to miejsce raczej zaniedbane i opuszczone, ale podobno uwielbiane przez wodne ptactwo. Czytaliśmy, że można zaobserwować tutaj nawet flamingi... My niestety nie mamy ornitologicznego szczęścia, przemieszczamy się więc szybko w stronę starówki.
![]() |
| Stare saliny w Porto Vecchio. |
![]() |
| Marina i saliny widoczne z Bastionu Francuskiego. |
Ulicą Carrughju Dragut wspinamy się na cytadelę. Przechodzimy obok San Antonio, jednego z pięciu wybudowanych przez Genueńczyków bastionów, aby przez Porte Génoise wkroczyć na Stare Miasto. Przez XVI- wieczne mury przelewają się kaskady niebieskich kwiatów ołownika.
![]() |
| Porte Génoise... |
![]() |
| ...i zbliżenie na kwiaty ołownika. |
Odwiedzamy Bastion de France (wstęp: 2 euro/os.) z tarasem widokowym. Można stąd obserwować dachy starówki, marinę, saliny oraz zielone pagórki na sąsiednim półwyspie. Robimy sobie zdjęcie z muralem przedstawiającym Pasquale Paoliego. Kręcimy się po klimatycznych wąskich uliczkach i ciasnych placach, pomiędzy które jakimś cudem udało się upchnąć kościół, kaplicę oraz karuzelę. Zachwycamy się sklepikami z lokalnymi produktami, zastanawiając się czy w ramach pamiątki kupić sobie suszoną kiełbasę figatellu, krążek dojrzewającego sera brocciu, wielką paczkę ciastek canistrelli, a może miód z makii albo konfiturę z fig, klementynek lub cedratu. Nie odmawiamy sobie wizyty w lodziarni, a ponieważ nie możemy się zdecydować, czy wolimy lody gałkowe (smaki takie jak kasztan i mirt!) czy granitę, bierzemy jedno i drugie.
![]() | |
|
![]() |
| Uliczka z widokiem na kościół św. Jana Chrzciciela. |
![]() |
| Ten sam kościół z innej perspektywy... |
![]() |
| ...i z jeszcze innej (Place de la République). |
![]() |
| Jedna z uliczek starówki. |
![]() |
| Czające się w zaułkach pokusy. |
B O N I F A C I O
Z Porto Vecchio autobusem (Berlina, linia A) przemieszczamy się na południowe, klifowe wybrzeże Korsyki, na którym przycupnęło Bonifacio (Bunifaziu). Wędrując od cytadeli Pętlą Nadbrzeżną (Boucle Littorale) na południowy wschód, w stronę wojskowej stacji radarowej i przylądka Pertusato z latarnią morską, przekonamy się na własne oczy jak spektakularnie miasto jest położone.
![]() |
| Położone na klifie Bonifacio. |
![]() |
| Widok na miasto z Pętli Nadbrzeżnej. |
Najbardziej znaną atrakcją Bonifacio są tzw. Schody Króla Aragonii (Escalier du Roy d'Aragon), czyli 189 stopni opadających w stronę morza, wykutych bezpośrednio w klifie. Podejrzewa się, że są one dziełem średniowiecznych mnichów i oryginalnie prowadziły do jaskini ze źródłem słodkiej wody. Legenda mówi jednak co innego- ponoć stworzyć je (w jedną noc!) rozkazał Alfons V Aragoński, próbując odbić miasto z rąk Genueńczyków w 1420 r. Dzisiaj po uiszczeniu opłaty w wysokości 5 euro (i założeniu kasku) przespacerować się schodami może każdy. Połowa z nas daje się skusić. Druga połowa mówi, że takie przewyższenia pokonywała przez ostatnie dziesięć dni zupełnie za darmo, więc za tę przyjemność podziękuje.
![]() |
| Schody Króla Aragonii. |
![]() |
| Kontynuacja schodów- ścieżka biegnąca u dołu klifu. |
Najefektowniej schody tnące klif pod kątem 45° prezentują się od strony morza i w tej odsłonie zobaczymy je później, kiedy będziemy płynęli promem na Sardynię. Duże wrażenie robią jednak także widziane z punktu widokowego na przylądku Pointe du Timon, obok cmentarza morskiego z początku XIX w.. Na sam cmentarz, zbudowany w miejscu dawnych ogrodów franciszkańskiego klasztoru, również warto zajrzeć. Złożony z kaplic wzniesionych z jasnego kamienia w różnych stylach, sprawia wrażenie osobnego miasta. Otoczony jest zaś fortyfikacjami budowanymi i przebudowywanymi od XII do XX w., wzdłuż których prowadzi spacerowa ścieżka.
![]() |
| Schody widoczne od strony morza... |
![]() |
| ...i z przylądka Pointe du Timon. |
![]() |
| Cmentarz morski w Bonifacio. |
![]() |
| Ścieżka spacerowa wzdłuż fortyfikacji. |
![]() |
| Widok w kierunku Phare de la Madonetta. |
![]() |
| Calanque de l'Arenella. |
Obeszliśmy cytadelę dookoła, teraz czas więc zagłębić się w jej wnętrze, kryjące siatkę uliczek oplatających centralnie położony kościółek Sainte-Marie-Majeure de Bonifacio. Pełno tu niewielkich restauracji, barów i kawiarni. Przysiadamy na chwilę w jednej z nich, a potem ulicą św. Erazma schodzimy w stronę mariny. Przy okalającej ją promenadzie miejsce znalazło jeszcze więcej lokali oraz sklepów z pamiątkami, wśród nich te najbardziej kuszące, z regionalnymi smakołykami.
![]() |
| Uliczki cytadeli. |
![]() |
| Uliczki cytadeli. |
![]() |
| Marina w Bonifacio- widok z góry. |
![]() |
| Marina w Bonifacio. |
![]() |
| Marina w Bonifacio- widok w kierunku cytadeli. |
![]() |
| Marina w Bonifacio (jest naprawdę bardzo fotogeniczna). |
![]() |
| Marina- jeszcze jedno ujęcie. |
A czy w Bonifacio jest plaża? Otóż jest, choć nie tak łatwo ją znaleźć. Co akurat jest jej atutem. Dojście do zatoki Calanque de Catena też może zniechęcić przeciętnego turystę- najpierw trzeba wspiąć się kilkaset metrów w górę kamienistą ścieżką, a potem przedzierać się przez kłujące zarośla. Ale na końcu tej drogi kryje się niemal pusty półksiężyc z piasku otoczony zielonymi pagórkami z dostępem do wody ciepłej jak zupa. A my akurat mamy ze sobą obuwie trekkingowe...
![]() |
| Plaża ukryta w Calanque de Catena. |
S A R D Y N I A
Z Bonifacio regularnie kursują promy Sardynię. Taki rejs trwa godzinę i kosztuje (przy wcześniejszej rezerwacji) ok. 30-35 €. Płyniemy z wyspy francuskiej na włoską, bo właśnie z tej drugiej zaplanowaliśmy lot powrotny do domu. Rzucamy ostatnie spojrzenia na majestatyczne klify Bonifacio, by wkrótce zostawić je daleko za sobą.
Na Sardynii dobijamy do portowego miasteczka Santa Teresa Gallura, skąd kursują autobusy do Olbii (Uwaga! Inna linia jeździ do centrum, a inna bezpośrednio na lotnisko). Bilety na autobus można kupić w znajdującym się przy dworcu barze, tu też spędzamy więc półtorej godziny dzielące nas od odjazdu linii 601. Czas oczekiwania umilają nam dźwięki reggaetonu płynące ze straganów rozstawionych nieopodal ze względu na odbywający się właśnie festiwal meksykański.
![]() |
| Wypływamy z Korsyki... |
![]() |
| ...i dobijamy do Sardynii. |
W końcu pojawia się pojazd odjeżdżający w kierunku ,,Olbia-città" i zabiera nas ze sobą. Przez prawie dwie godziny jazdy przez szyby autobusu obserwujemy krajobraz Sardynii, zielone wzgórza oraz poukrywane pomiędzy nimi wioski i miasteczka z niską, pastelową zabudową. Jesteśmy pewni, że Sardynię również warto zobaczyć, ale w porównaniu z Korsyką, wydaje nam się jakaś płaska i mało... dramatyczna?
< następny post
P O R T O V E C C H I O
The town of Porto-Vecchio (Portivechju) is sometimes called the "Corsican Saint-Tropez." This is because it shares several elements with the mainland resort. First, a marina tucked deep into a sheltered bay where luxury yachts dock. Second, the rather expensive seafood restaurants sprouting all around the marina. People also come here for the remarkably beautiful beaches (Santa Giulia and Palombaggia), but these are located about 15–20 km away from the town center. There is no beach in Porto-Vecchio itself, so we rinse off the hardships of the GR20 trail in the hotel pool. And though we initially swear we will never leave it, curiosity eventually wins, and we head out to explore the town.
We start with the salt marshes located near the harbor, which produced up to 1,000 tons of salt per year at the turn of the 19th century. Today, these salt pans are rather neglected and abandoned, but they are supposedly loved by water birds. We read that you can even spot flamingos here... Unfortunately, we don't have any ornithological luck, so we quickly move toward the old town.
![]() |
| The old salt marshes in Porto-Vecchio. |
![]() |
| The marina and salt pans visible from the Bastion de France. |
We climb up to the citadel via Carrughju Dragut street. We walk past San Antonio, one of the five bastions built by the Genoese, to enter the Old Town through the Porte Génoise. Cascades of blue plumbago flowers spill over the 16th-century walls.
![]() |
| Porte Génoise... |
![]() |
| ...and a close-up of plumbago flowers. |
We visit the Bastion de France (admission: €2/person) with its viewing terrace. From here, you can observe the roofs of the old town, the marina, the salt pans, and the green hills on the neighboring peninsula. We take a photo with a mural depicting Pasquale Paoli. We wander around the charming, narrow streets and tight squares, where by some miracle they managed to squeeze in a church, a chapel, and a carousel. We marvel at the shops with local products, wondering whether to buy dried figatellu sausage, a wheel of aged brocciu cheese, a huge pack of canistrelli cookies, or maybe maquis honey or jam made from figs, clementines, or citron. We don't deny ourselves a visit to a gelateria, and since we can't decide whether we prefer scoops of ice cream (flavors like chestnut and myrtle!) or granita, we take both.
![]() | |
|
![]() |
| A narrow street with a view of the Church of St. John the Baptist. |
![]() |
| The same church from a different perspective... |
![]() |
| ...and from yet another one (Place de la République). |
![]() |
| One of the narrow streets of the old town. |
![]() |
| Temptations lurking in the alleys. |
B O N I F A C I O
From Porto-Vecchio, we take a bus (Berlina, Line A) to the southern, cliffside coast of Corsica, where Bonifacio (Bunifaziu) is perched. Walking southeast from the citadel along the Coastal Loop (Boucle Littorale) toward the military radar station and Cape Pertusato with its lighthouse, we will see with our own eyes just how spectacularly the town is situated.
![]() |
| Bonifacio, perched on a cliff. |
![]() |
| View of the town from the Boucle Littorale. |
The most famous attraction in Bonifacio is the so-called Staircase of the King of Aragon (Escalier du Roy d'Aragon)—189 steps descending toward the sea, carved directly into the cliff. It is suspected that they are the work of medieval monks and originally led to a cave with a freshwater spring. Legend, however, says otherwise—it is said that Alfonso V of Aragon ordered them to be created (in a single night!) in an attempt to capture the town from the Genoese in 1420. Today, after paying a €5 fee (and putting on a helmet), anyone can walk down the stairs. One half of us is tempted. The other half says that we have been tackling such elevation gains for the last ten days completely for free, so thank you very much.
![]() |
| Staircase of the King of Aragon. |
![]() |
| The continuation of the stairs—a path running along the bottom of the cliff. |
The stairs cutting through the cliff at a 45° angle look most impressive from the sea, and we will see them in this version later, when we take the ferry to Sardinia. However, they are also highly impressive when viewed from the viewpoint at Cape Pointe du Timon, next to the early 19th-century marine cemetery. The cemetery itself, built on the site of the former gardens of a Franciscan monastery, is also well worth a visit. Composed of chapels built from light-colored stone in various styles, it feels like a separate town. It is surrounded by fortifications built and remodeled from the 12th to the 20th century, along which a walking path runs.
![]() |
| The stairs seen from the sea... |
![]() |
| ...and from Pointe du Timon. |
![]() |
| The marine cemetery in Bonifacio. |
![]() |
| The walking path along the fortifications. |
![]() |
| The view towards Phare de la Madonetta. |
![]() |
| Calanque de l'Arenella. |
We have walked all the way around the citadel, so now it is time to venture inside, where a web of narrow streets wraps around the centrally located church of Sainte-Marie-Majeure de Bonifacio. The area is packed with small restaurants, bars, and cafes. We sit down for a moment in one of them, and then descend toward the marina via Saint Erasmus Street. Along the promenade surrounding the marina, there are even more venues and souvenir shops, including the most tempting ones filled with regional delicacies.
![]() |
| Citadel streets. |
![]() | |
|
![]() |
| Bonifacio marina—view from above. |
![]() |
| Bonifacio marina. |
![]() |
| Bonifacio marina—view towards the citadel. |
![]() |
| Bonifacio marina (it really is very photogenic). |
![]() |
| The marina—one more shot. |
And is there a beach in Bonifacio? Well, there is, though it's not so easy to find. Which happens to be its advantage. The walk to the Calanque de Catena bay might also discourage the average tourist—first, you have to climb a few hundred meters up a rocky path, and then push through prickly bushes. But at the end of this path hides a nearly empty crescent of sand surrounded by green hills, with access to water that is as warm as soup. And we, as it happens, have our trekking shoes with us...
![]() |
| Beach hidden in Calanque de Catena. |
S A R D I N I A
On Sardinia, we dock at the port town of Santa Teresa Gallura, from where buses run to Olbia (Note! One line goes to the center, while another goes directly to the airport). Bus tickets can be purchased at the bar located by the station, so we spend the hour and a half separating us from the departure of line 601 there. Our waiting time is enlivened by the sounds of reggaeton drifting from stalls set up nearby for a Mexican festival taking place right now.
Finally, the vehicle heading towards "Olbia-città" appears and takes us aboard. During the nearly two-hour drive, we observe the Sardinian landscape through the bus windows—green hills and, hidden between them, villages and towns with low, pastel buildings. We are certain that Sardinia is also well worth seeing, but compared to Corsica, it seems somehow flat and not so... dramatic?
< next post
































Komentarze
Prześlij komentarz